🌧️ Kładka Rowerowa Śliwno Waniewo Green Velo Wschodni Szlak Rowerowy

Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo został ukończony w 2015 r. Przebiega przez obszar pięciu województw: warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego. Na ten Szlak składają się zarówno specjalnie w tym celu wybudowane odcinki, jak i już wcześniej istniejące, przystosowane do potrzeb rowerzystów. Liczący niemal 2000 km długości Green Velo to najdłuższy szlak rowerowy w naszym kraju. Znany także jako Wschodni Szlak Rowerowy, rozpoczyna się w miejscowości Końskie i przebiega przez pięć województw: świętokrzyskie, podkarpackie, lubelskie, podlaskie i warmińsko-mazurskie, prowadząc przez malownicze obszary wschodniej Polski. Nazwa szlaku zobowiązuje…W czasie naszych rowerowych eskapad Wschodni Szlak Rowerowy odwiedziliśmy już dwukrotnie. Najpierw w maju 2019 przejechaliśmy odcinek prowadzący z Białegostoku do Suwałk (ok. 230 km). Następnie, w czerwcu 2020 pokonaliśmy trasę z Przemyśla do Białegostoku (ok. 731 km). Łącznie więc udało nam się przebyć prawie 1000 km szlaku (nie licząc bocznych ścieżek i pobocznych tras w pobliżu Green Velo). Niniejszy post stanowi nasze podsumowanie wrażeń z podróży odcinkiem Przemyśl-Suwałki. Znajdziecie tu podstawowe informacje o szlaku, przegląd najciekawszych miejsc (wraz z rozbudowaną mapą, którą możecie pobrać na Wasze urządzenie GPS) oraz garść praktycznych informacji, które pomogą Wam zaplanować własną treściWschodnia Polska da się lubićPraktyczne informacje o szlaku Green Velo: odcinek Przemyśl – SuwałkiKiedy najlepiej odwiedzić Green Velo?Największe atrakcje Green Velo (na trasie Przemyśl – Suwałki) – interaktywna mapaCo warto zobaczyć?Boczne drogi i manowce, czyli jak wyznaczono trasęJak po maśle, czy jak po grudzie? – nawierzchnia na szlaku Green VeloZagub się we wschodniej Polsce, czyli oznaczenie szlakuCzasem w górę, czasem w dół, czyli ukształtowanie terenuWłasny dach nad głową, czyli noclegiMoże odpocznę na MORze (a może nie)Przebieg szlaku Green Velo na odcinku Przemyśl – BiałystokOdcinek z Białegostoku do SuwałkWschodnia Polska da się lubić Jednym z celów szlaku Green Velo jest bez wątpienia promocja regionów wschodniej Polski. Droga prowadzi przez malownicze doliny rzek, zielone łąki i lasy, jeziora i urocze wioski. Na szlaku i w jego pobliżu znajdują się jedne z największych i najpiękniejszych parków narodowych na terenie kraju, a miłośnicy historii i architektury będą mieli okazję podziwiać relikty bogatego dziedzictwa kulturowego Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Szlak Green Velo nie raz zachwyci Was widokami, ale przede wszystkim, prowadząc bocznymi drogami przez spokojne wsie i małe miasteczka, pozwala odpocząć od zgiełku miasta i daje możliwość obcowania z wiesz, że… …na trasie szlaku Green Velo (i w bezpośrednim jego sąsiedztwie) leży aż 5 parków narodowych, 15 parków krajobrazowych, 26 obszarów specjalnej ochrony ptaków oraz 36 specjalnych obszarów ochrony siedlisk?I choć brzmi to wszystko aż nadto sielankowo, to uwierzcie mi proszę, że (podobnie jak wiele osób, które już trochę widokowo-nadnadprzeciętnych miejsc w życiu widziały), niełatwo wpadam w zachwyt i często zdarza mi się kręcić nosem w miejscach ogólnie uznanych za atrakcyjne turystycznie. Mimo wszystko, na Wschodnim Szlaku Rowerowym raz po raz zdarzało mi się sięgać po apart tylko po to, żeby sfotografować kolejną krowę na pastwisku, jeszcze jedno bocianie gniazdo, czy domek z pięknie malowanymi są jeszcze drewniane kościoły!Aż chciałoby się zobaczyć je wszystkie. Musicie widzieć, że dla mnie, jako miłośnika historii, zwiedzanie miejsc z bogatą przeszłością jest równie ważną częścią przygody co podziwianie krajobrazów (a może nawet ważniejszą). Na szczęście, na Wschodnim Szlaku Rowerowym nie brakuje zabytków. Ale te opiszę Wam nieco później, bo na początek……bociany. Jest ich tu bardzo informacje o szlaku Green Velo: odcinek Przemyśl – SuwałkiNa początek przydałoby się trochę konkretnych informacji, z których dowiecie się nieco więcej na temat praktycznej części najlepiej odwiedzić Green Velo?Późna wiosna i sam początek lata to idealny czas by wyruszyć w podróż. Odwiedzając Wschodni Szlak Rowerowy o tej porze roku przekonacie się skąd wzięła się nazwa Green Velo. Jest już wystarczająco ciepło na całodzienną jazdę rowerem (i na spanie pod namiotem), a przy tym pola, łąki i lasy nasycone są żywą, soczystą zielenią. Jadąc szlakiem nie sposób nie przystanąć od czasu do czasu, zachwycając się tym sielskim krajobrazem. W czerwcu czerwienią się maki i fioletowią (?) inne (fioletowe i nieznane mi z nazwy) kwiaty. Późnym latem, kiedy łąki żółkną, a na polach zaczynają się żniwa, Wschodni Szlak Rowerowy może stracić nieco swego zielonego atrakcje Green Velo (na trasie Przemyśl – Suwałki) – interaktywna mapaNa załączonej niże mapie znajdziecie przebieg szlaku, wraz z naniesionymi ciekawymi miejscami oraz infrastrukturą turystyczną. Mapę możecie dodać do swojego dysku Google, lub pobrać plik KMZ ze śladem trasy i interesującymi miejscami. Nie lubisz map Google? Zobacz zapis trasy w serwisie Alltrails. Co warto zobaczyć?Atrakcje wzdłuż szlaku Green Velo z grubsza można podzielić na kilka kategorii:Fortyfikacje wojskowe – umocnienia z czasów zaborów oraz pozostałości linii Mołotowa, m. in. austriackie forty Twierdzy Przemyśl, czy carska Twierdza Osowiec. Warte uwagi są również umocnienia w Zamościu czy zamek w Tykocinie. Zabytki sakralne – na szlaku znajdziecie wiele przepięknych drewnianych cerkwi i kościołów, takich jak Cerkiew Pw. Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Chotyńcu, Cerkiew św. Paraskewy w Nowym Bruśnie, jedyny neounicki kościół św. Nikity Męczennika w Kostomłotach, Góra Grabarka, Klasztor św. Onufrego w Jabłecznej, Cerkiew Opieki Matki Bożej w Dubiczach Cerkeiwnych i wiele, wiele Narodowe – na odcinku Przemyśl-Suwałki szlaku GV będziecie mieli okazję przejechać przez Roztoczański Park Narodowy i Białowieski PN. Dalej szlak zahacza o Narwiański PN, biegnie przez Biebrzański PN (trasa wiedzie słynną Carską Szosą, na której podobno można spotkać łosie), a tuż przed Suwałkami rozciąga się jeszcze Wigierski PN. A choć nie leży bezpośrednio na trasie, to warto również zboczyć kawałek do Poleskiego miejscowości – miasta z pięknie zachowaną starówką m. in. Tykocin, czy Chełm, obydwa mogą poszczycić się bogatą kulturą ukształtowaną przez mniejszość Żydowską czy Ormiańską, obecną na terenach Rzeczpospolitej. Warto również zboczyć ze szlaku i odwiedzić perłę renesansowej architektury, czyli Zamosć. Niemniej ciekawe bywają wsie – w pobliżu szlaku rozciąga się Kraina Otwartych Okiennic, gdzie podziwiać można piękne podlaskie domki z bogato zdobionymi okiennicami, a jeszcze dalej zboczyć można do Kruszynian – wsi polskich wymienionymi, na szlaku zobaczycie wiele interesujących miejsc, które szerzej opiszę w części tekstu, poświęconej przebiegowi drogi i manowce, czyli jak wyznaczono trasęW czasie podróży szlakiem Green Velo, poza pięknymi widokami, uderzył mnie też 1920w, 800w, 300w, 1536w, 480w" sizes="(max-width: 1920px) 100vw, 1920px" />Zarówno w województwie podkarpackim, jak i na większej części trasy przez województwo lubelskie dominującym typem nawierzchni na szlaku Green Velo jest asfalt. Czasem naprawdę dobrej jakości, innym razem nieco gorszy i trochę dziurawy (głównie w przygranicznych miejscowościach) – ale jednak asfalt. Przy większych szosach przeważnie pojawiają się drogi dla rowerów (albo przynajmniej wydzielony pas), a w pobliżu większych miejscowości (i przez nie) często ciągną się ciągi pieszo-rowerowe (te już bywają nieco prowizoryczne). Odcinki dróg gruntowych, czy dróg polnych zdarzają się tu sporadycznie, bywają relatywnie krótkie i mało uciążliwe. Przede wszystkim nie natknęliśmy się w tych okolicach na piaszczyste łachy, co poczytuję sobie za plus (aczkolwiek podróż odbyliśmy po okresie sporych opadów, więc możliwe że piach gdzieś tam się czaił, zamaskowany wilgocią).Tak więc sytuacja nawierzchni prezentuje się całkiem przyzwoicie w lubelskim i podkarpackim, natomiast nie ma co owijać w bawełnę, na Podlasiu zaczyna się dramat. Wkrótce po przekroczeniu Bugu powitają Was pierwsze szutrowe drogi, a potem na całym odcinku trasy odcinki asfaltowe co rusz przetykane są drogami gruntowymi i szutrami, na których bardzo często występuje tzw. tarka – czyli mocno pofałdowana nawierzchnia, która jest efektem działania kół samochodowych. Nie muszę chyba objaśniać jak wygodnie się po tym jedzie rowerem. Na domiar złego w lasach czai się piach, który jest prawdziwym utrapieniem, jeśli nie macie szerokich opon. Ale to jeszcze nie koniec, bo w paru miejscach (na szczęście bardzo sporadycznie i na krótkich odcinkach) natkniecie się na kocie łby (!!!). Tak, kocie łby na szlaku rowerowym. Dobra wiadomość: na oficjalnej stronie Green Velo znajdziecie mapę, która pozwoli Wam sprawdzić nawierzchnię dowolnego przejadę Green Velo na oponach szosowych? Nie na opony założyć na Green Velo?Odpowiedź brzmi: to zależy. Jeśli jedziesz na Podlasie, załóż najszersze, jakie wejdą do ramy (oczywiście mam na myśli ramy trekkingowe/crossowe/gravelowe, czyli tak do 2,0/2,1 cala max). Jeśli jedziesz przez Podkarpacie/lubelskie, nawet opony 1,5/1,6 cala spokojnie dadzą radę. Jeszcze jedna rzecz, o której warto wspomnieć: Green Velo to jedna sprawa, ale w pobliżu szlaku znajduje się kilka ciekawych miejsc, do których warto zjechać (np. Poleski Park Narodowy) i w takich sytuacjach trzeba przygotować się na nawierzchnię nieco bardziej w stylu się we wschodniej Polsce, czyli oznaczenie szlakuTutaj oceniam na trójkę z plusem. Na całej długości Green Velo będą towarzyszyć Wam charakterystyczne, pomarańczowe tabliczki, których zadaniem jest wskazywać drogę. Od czasu do czasu znajdują się na nich dodatkowe informacje, np. o nachyleniu terenu, czy odległości do celu. Z kolei przy rozwidleniach szlaku tabliczki wskazują miejscowość, do której zmierza konkretna wszystko byłoby fajnie, bo tabliczki faktycznie gęsto porozstawiane są na trasie. Tylko że, jak na złość, zdarzyło się kilka razy, że drogowskaz gdzieś wcięło. Oczywiście (zgodnie z prawami Murphy’ego) było to w miejscach strategicznych, czyli np. zwrot o 90 stopni i szlak odbija w pole. Gdyby nie ślad trasy na GPSie, w takiej sytuacji można byłoby łatwo zgubić drogę. Więc mimo powszechnych oznaczeń wciąż polecam zabrać ze sobą albo nawigację, albo przynajmniej papierową mapę żeby mieć punkt odniesienia w razie zboczenia z trasy. Bo żaden bocian Wam drogi nie wskaże. Takie są te bociany!Czasem w górę, czasem w dół, czyli ukształtowanie terenuA takie zboczenie mogłoby okazać się bardzo małoprzyjemne, jeśli wiązało by się ze wspinaczką na wzgórze. Albowiem musicie wiedzieć, że choć odcinek szlaku, który przemierzyliśmy, na przeważającej długości prowadzi przez obszary powszechnie uznawane za nizinne, to wcale nie oznacza jazdy po nawierzchni płaskiej jak W miarę płaskie jest jeszcze Podlasie, natomiast na pozostałej części trasy raz po raz będziecie pokonywać mniejsze i większe górki. Nie ma się czego obawiać, bo nachylenia nie są tu specjalnie duże – na oznaczeniach dominują wartości nachylenia w granicach 3%-4%, sporadycznie zdarza się 5%, a ze dwa, może trzy razy pokonaliśmy podjazd o wartości 6%. Dla kogoś obytego z pogórzem sudeckim, gdzie wartości nachyleń sięgają nawet 11% takie liczby wzbudzają co najwyżej lekki warto pamiętać, że podczas jazdy z sakwami nawet niewielkie przewyższenia dają się we znaki bardziej niż podczas jazdy bez obciążenia. A ponieważ górek jest dużo, to jeśli nie macie wyrobionej kondycji, szybko mogą się stać męczące. Dlatego na wyprawę polecam wyposażyć się w miękkie przełożenia. Tu piję głównie do posiadaczy coraz popularniejszych rowerów typu gravel, gdzie korby szosowe są (niestety) ciągle normą. Na trekkingu z trzyrzędową korbą i kasetą przynajmniej 11-32 tutejsze górki nie powinny być żadnym województwie lubelskim znajduje się jeden, wyjątkowo chamsko poprowadzony fragment szlaku Green Velo, o czym czuję się w obowiązku poinformować. Około 10 km na południe od miejscowości Krasnystaw, na wysokości wsi Dworzyska, szlak odbija nagle gwałtownie w lewo, tylko po to, by poprowadzić nas stromą gruntową drogą na szczyt wysokiego wzgórza. Potem skręca w pola. Nie wiem dlaczego ktoś zadecydował, że ta wspinaczka jest lepszym rozwiązaniem niż jazda w linii prostej przez Latyczów. Dlatego uprzedzam. Własny dach nad głową, czyli noclegiPlanując podróż Wschodnim Szlakiem Rowerowym lepiej zrobić małe rozeznanie jeszcze przed podróżą i zaplanować wcześniej gdzie będziecie nocować. Campingi, pola namiotowe i gospodarstwa agroturystyczne porozrzucane są na trasie bardzo nieregularnie – niektóre odcinki charakteryzują się sporym ich natężeniem (zwykle w pobliżu bardziej popularnych turystycznie miejscowości, parków narodowych itp.). Z kolei gdzie indziej (np. w najbliższych okolicach Przemyśla) próżno szukać choćby czasie naszych podróży szlakiem Green Velo odwiedziliśmy kilka komercyjnych campingów i prywatnych pensjonatów, które z czystym sumieniem mogę polecić: Camping nr 253 “Duet” w Zamościu – skromny, ale zadbany i niedrogi, Pola namiotowe w Poleskim Parku Narodowym – Wszystkie pola posiadają zadaszenia i ławeczki, miejsce na ognisko (wraz z udostępnionym drewnem na opał) oraz podstawowy sanitariat w postaci toi-toia. Ponadto pole Łowiszów posiada dostęp do bieżącej wody i łazienkę (i w dlatego może być dość mocno oblegane w sezonie). Nocleg nie jest darmowy, jednak opłata jest naprawdę symboliczna – za jedną noc płaciliśmy łącznie 6 zł za dwie osoby i namiot. Opłatę należy uiścić w siedzibie PPN w Urszulinie, gdzie nabędziecie również bilety wstępu do parku. W obrębie parku dostępne są 4 pola namiotowe: Babsk – na szlaku do Jeziora Wytyckiego,Łowiszów – pomiędzy Jeziorem Wytyckim a Durnym Bagnem,Perehod – w pobliżu ścieżki przyrodniczej o tej same nazwie,Łomnica – przy szlaku nad Jezioro Moszne – to pole położone jest tuż koło drogi, więc raczej nie polecałbym go na noclegAgroturystyka nad Bugiem w Szumince, za Włodawą – kwatera u miłej Pani, z możliwością zamknięcia rowerów w bezpiecznym miejscu,Agroturystyka Remesz w miejscowości Homoty, niedaleko Grabarki – kolejna prywatna kwatera, również z możliwością przechowania rowerów w bezpiecznym miejscu,Camping u Michała w Zastawie, koło Białowieży – również małe, kameralne pole namiotowe,Eurocamping w Suwałkach – potężne, nowoczesne i świetnie wyposażone pole namiotowe, do tego w naprawdę przystępnej “na dziko”Jeśli planujecie noclegi na dziko, pod namiotem, to musicie wiedzieć, że na niektórych odcinkach Green Velo znalezienie odpowiedniej miejscówki bywa problematyczne. Na Podlasiu raczej idzie gładko – wokół pełno jest łąk, pastwisk i nieużytków i znalezienie dogodnego miejsca na uboczu zwykle nie stanowi problemu. Trudniej bywa na Podkarpaciu, a najtrudniej w Lubelskiem, gdzie miejscami ciągną się hektary pół uprawnych. Ziemie są tu urodzajne i czasami na przestrzeni wielu kilometrów ze świecą szukać choćby skrawka wykoszonej łąki. Dlatego na tym odcinku poszukiwania warto rozpocząć wcześnie, nawet 2-3 godziny przed znajdziecie też kilka sprawdzonych miejscówek, które nadają się na rozbicie namiotu (oczywiście wszystkie zostały naniesione na mapę):Plaża Chałupki Dusowskie – niespełna 20 km od Przemyśla, tuż po przekroczeniu Sanu, znajdziecie dwa niewielkie stawy. Co prawda nie spaliśmy tutaj, ale miejsce wydaje się całkiem niezłe na dziki nocleg. Kamieniołom Nowiny – koło miejscowości o te samej nazwie – malowniczy, nieczynny kamieniołom, który jest też miejscową atrakcją. Znajduje się tu wieża widokowa oraz zadaszenie ze stolikami. Bardzo przyjemne miejsce na nocleg, jednak minus jest taki, że wieczorem będą się tutaj kręcić ludzie – zwłaszcza w okolicach przeprawa promowa Gnojno-Niemirów – przeprawa aktualnie nie funkcjonuje, jednak na miejscu znajdziecie pozostałości infrastruktury – MOR, toaletę i rozległą łąkę nad samym Bugiem. Można Barć w Budach – samo serce Biebrzańskiego Parku Narodowego. Nie jest to do końca nocleg na dziko, ale nie jest to też komercyjna agroturystyka czy camping. Mieszka tu Krzysztof Kawenczyński, Król Biebrzy 😉 Niezwykłe miejsce i każdemu polecam je odwiedzić, choć do Bud trzeba przedzierać się po piachu drogą przez las. Miejsce odpoczynku we wsi Kuligi – nad sama rzeką na uboczu wsi znajduje się kawałek wykoszonego terenu i mała wiatka. Można też wykąpać się w nad jeziorem Krzywe – obok MOR znajduje się spory kawałek terenu użytkowany jako pole namiotowe. Teoretycznie jest to komercyjny camping, ale kiedy byliśmy tu w maju pole było jeszcze odpocznę na MORze (a może nie)Jednym z bardziej charakterystycznych elementów infrastruktury są MORy, czyli Miejsca Obsługi Rowerzystów. Co prawda bardziej adekwatną nazwą byłyby MSRy (Miejsca Samoobsługi Rowerzystów), bo na tych MORach nikt nas obsługiwać nie będzie, ale akurat nazwa MSR jest już zarezerwowana dla znanej marki produkującej sprzęt outdoorowy. Więc niech już będzie ten MOR. Kwestię nomenklatury odłóżmy na bok i przyjrzyjmy się co na takim miejscu obsługi (bądź samoobsługi) możemy wyposażeniem MORu są ławki i stoliki, zadaszenie w postaci wiatki, stojaki na rowery (a jakże), śmietniki i enigmatyczna pergola ułożona w kształt czworoboku (ale otwarta z jednej strony, więc w sumie to trójboku). Pergoli zwykle nic nie porasta, więc cel jej bytowania na MORach pozostaje dla mnie nieodgadniony. Przy MORze znajduje się naogół tabliczka informacyjna z przebiegiem szlaku Green Velo i dodatkowymi informacjami. Niestety tabliczka taka jest całkowicie generyczna i dokładnie te same informacje znajdziecie na takiej tablicy pod Białowieżą, jak i na podkrpackiej wsi. Szkoda, że twórcy szlaku nie zdecydowali się trochę bardziej zregionalizować tych tablic, dodając informacje o najciekawszych atrakcjach w skoro już się czepiam, to przyczepię się również do śmietników. Z jakiegoś powodu twórcy podkarpackiego i lubelskiego odcinku szlaku nie byli w stanie zaprojektować śmietnika, który spełnia swoją funkcję. Zamiast tego stworzyli skrzynię z trzema drucianymi obręczami w środku. Worki z tych obręczy notorycznie spadają i w efekcie segregację diabli biorą, bo w obrębie całej skrzyni walają się przemieszane śmieci, które wypadły z MORach można odpocząć, schować się przed ulewą, albo przygotować posiłek. I jedna uwaga – w regulaminie korzystania z tych obiektów wyraźnie stoi, że nie stanowią miejsca obozowania, więc nie powinniście wykorzystywać ich jako darmowych campingów. Zresztą przeważnie byłoby to dość trudne ze względu na lokalizację obiektów, która jest moim zdaniem największym zastrzeżeniem. Bo chociaż MORY rozstawione są w miarę często (acz nieregularnie), to najczęściej umiejscowione są w centrach lub na obrzeżach miejscowości, przy wiejskich świetlicach czy remizach OSP. I świetnie, że takie miejsca powstały, natomiast nawet w niewielkiej wsi zwykle bez problemu znaleźć można miejsce, w którym można przysiąść, czy schować się w czasie burzy (choćby zadaszony przystanek autobusowy). Niestety MORów brakuje tam, gdzie ich najbardziej potrzeba, czyli np. kiedy jedziemy wiele kilometrów przez pola obsiane pszenżytem, bez choćby jednego drzewa w zasięgu wzroku. MORów też wówczas nie uświadczycie. Tak jest zwłaszcza na Podkarpaciu i w Lubuskiem, natomiast na Podlasiu sytuacja wygląda nieco lepiej i niektóre MORy faktycznie zlokalizowane są na uboczu. Dokładaną lokalizację MORów znajdziecie w załączonej do posta szlaku Green Velo na odcinku Przemyśl – BiałystokW tej części artykułu zdam Wam relację z naszej tegorocznej przygody na Wschodnim Szlaku Rowerowym. Znajdziecie tu opis naszej trasy wraz z wartymi uwagi miejscami i ciekawostkami na ich Twierdzy PrzemyślNasza podróż rozpoczyna się w Przemyślu. Na dworcu głównym pojawiamy się zmęczeni i głodni, po ponad ośmiu godzinach spędzonych w pociągu z Wrocławia (uwzględniając tradycyjne w PKP opóźnienie), wobec tego wycieczkę po jednym z najstarszych miast Podkarpacia rozpoczynamy od poszukiwania kebaba. Po zdobyciu pożywienia i szybkim rzucie oka na rynek udajemy się w stronę Sanu. Tutaj do wyboru mamy dwie opcje: Możemy wjechać na Green Velo i podążać dalej szlakiem wzdłuż możliwość to ruszyć w przeciwną stronę, w górę Sanu i kierować się szlakiem, który okala miasto od północy. Szlak ten pozwala zwiedzić północny odcinek austriackiej Twierdzy Przemyśl rozpoczęto w XVIII wieku, w czasie wojny krymskiej. Kiedy w konflikt pomiędzy Imperium Osmańskim a Carską Rosją zaangażowały się państwa Europy Zachondniej, stosunki rosyjsko-austriackie uległy znacznemu pogorszeniu. W obawie przed ekspansją Rosji, Austriacy postanowili umocnić strategicznie umiejscowiony Przemyśl, budując 17 fortów na okręgu o obwodzie około 45 km wokół miasta. W czasie pierwszej wojny światowej Przemyśl był jedną z największych fortec Europy (ustępował jedynie Antwerpii i Verdun), a w trakcie wojny przetrwał aż trzy oblężenia. Pierwsze dwa w 1914, kiedy austriacką załogę fortecy oblegały oddziały rosyjskie. Drugie z tych oblężeń zakończyło się zdobyciem Przemyśla przez carskie wojska, które jednak nie weszły w posiadanie twierdzy na długo. Już w maju 1915 Austriacy przystąpili do kontrataku by po około miesiącu walk obić Przemyśl z rąk forty udostępnione są dla zwiedzających. Część z nich znajduje się na południu miasta, część na wzgórzach na północ od Przemyśla. Decydujemy się na trasę północną, gdzie droga prowadzi dość mocno pod górę. Po drodze obejrzeć możemy 8 fortów, ale nie wszystkie z nich są równie imponujące. Na pewno warto zatrzymać się przy forcie VIII (“Łętownia”), forcie X (“Orzechowce”) oraz forcie XI (“Duńkowiczki”). Z kolei fort XII “Werner” zamieniony został w muzeum, w którym można dowiedzieć się nieco więcej na temat historii wokół fortów łączy się w końcu ze szlakiem Green Velo, gdzie docieramy wieczorem. Mijamy pod drodze arboretum Bolestraszyce, które o tej porze jest już nieczynne. Udajemy się nad San celem znalezienia miejsca na nocleg i tu przeżywamy małe zaskoczenie -brzegi rzeki są dzikie i nieokiełznane, a poza nimi wokół tylko obsiane pole. I w takiej sytuacji spotyka nas szczęśliwy traf – otóż natknęliśmy się na właściciela jedynej działki nad Sanem, która nadaje się na nocleg. Pozdrawiam Pana Jurka, który nie tylko pozwolił nam się tu rozbić, ale wręcz do tego zachęcał!Cerkwie podkarpaciaKolejny dzień upływa nam na podziwianiu podkarpackich cerkwi. Szlak Green Velo częściowo pokrywa się z zasięgiem szlaku architektury drewnianej i możecie znaleźć tu wiele naprawdę pięknie zachowanych i odrestaurowanych kościołów. Jeden z pierwszych przez nas napotkanych to pochodząca z początku XVII wieku i wpisana na listę UNESCO cerkiew w Chotyńcu. Nieco dalej, w Młynach, znajduje się dawna cerkiew Opieki Matki Bożej, która obecnie pełni rolę kościoła rzymskokatolickiego. Z kolei w Radrużu podziwiać możemy pochodzącą z XVI wieku (i tym samym jedną z najstarszych), pięknie zachowaną cerkiew św. Paraskewy. Położony na niewielkim wzgórzu i otoczony kamiennym murem kościół pełnił jednocześnie rolę warowni, w której okoliczni mieszkańcy mogli chronić się w razie tatarskich najazdów. Nowe Brusno – kolejna cerkiew św. ParaskewyŚwięta Paraskewa zyskała sobie całkiem pokaźne grono poświęconych jej świątyń. Na jeszcze jedną- i do tego jedną z najciekawszych- natknęliśmy się w miejscowości Nowe Brusno. Drewniany kościół pochodzi z początku XVII wieku i w ostatnich latach przeszła generalny remont, który pozwolił jej odzyskać dawną świetność. Wyposażona w trzy wdzięczne, drewniane kopuły, cerkiew w Nowym Bruśnie to jeden z najpiękniejszych kościołów, które widzieliśmy na Brusno zasługuje na uwagę także z innego powodu. Już od średniowiecza, zarówno tutaj, jak i w sąsiednim (nieistniejącym już) Starym Bruśnie, mieściło się regionalne centrum kamieniarstwa. W okolicznych lasach i na cmentarzysku w Starym Bruśnie można podziwiać słynne krzyże nad TanwiąKierujemy się dalej Green Velo, podziwiając malownicze pola i lasy aż do miejscowości Susiec, gdzie zbaczamy ze szlaku w stronę rezerwatu Nad Tanwią. Przy wejściu na szlaki umiejscowiony jest parking i rekonstrukcja przejścia granicznego. Niedaleko znajduje się obelisk, upamiętniający miejsce, w którym w roku 1901 Józef Piłsudski przekroczył granicę rosyjsko-austriacką, stwierdzając, że niczem jest wraży kordon przeciw potędze ducha narodu pieszy wzdłuż rzeki Tanew, choć bez wątpienia malowniczy, jest też wąski i kręty i zdecydowanie nie nadaje się do jazdy rowerem. Wobec tego wybieramy drogę asfaltową, która prowadzi nas do miejsca zwanego szumami. Owe szumy to malownicze kaskady, które ciągną się na tym odcinku Tanwii, stanowiąc przy tym miejscową atrakcję turystyczną. Z szumów wracamy tą samą drogą na Green Velo. Kamieniołomy i stary kirkut w JózefowieNieczynny kamieniołom w Nowinach wyposażony jest w wieżę widokową, stoliki i ławeczki. Okazał się nie tylko malowniczym, ale też gościnnym miejscem, w którym spędziliśmy noc. Jedyną małą niedogodnością była spora liczba odwiedzających to miejsce osób, które kręciły się po kamieniołomie aż do późnej nocy. Kamieniołomy w tych okolicach występują dość licznie. Kolejny znajduje się kilka kilometrów dalej, w Józefowie. I tu również stoi wieża, jednak bardziej okazała, jako że bardziej okazały jest i cały ciekawszy od samego kamieniołomu jest miejscowy cmentarz, a właściwie cmentarzysko na południowo-zachodnim skraju wioski. Jest to kirkut, czyli cmentarz żydowski. Znajduje się tu około 400 nagrobków, ustawionych w 35 rzędach. W śród nich wyróżnić można także rzadko spotykaną parcelę, przeznaczoną na groby dziecięce. Najstarsza macewa, czyli kamienna stela nagrobna, pochodzi z 1743 roku. Czy wiesz, że……mniejszość żydowska stanowiła znaczący odsetek mieszkańców Józefowa, a od 1820 roku do lat 50. XIX wieku działała tu słynna w całym kraju drukarnia ksiąg hebrajskich, założona przez żydowską rodzinę Waxów?Padwa PółnocyMniejszość żydowska była też obecna w jednym z najbardziej znaczących miast regionu, do którego udajemy się w dalszej drodze. Zamość, bo o nim mowa, założony został w 1580 roku przez Jana Zamoyskiego, hetmana wielkiego koronnego, będącego jedną z najwybitniejszych postaci w historii Rzeczpospolitej Obojga nie leży bezpośrednio na trasie Green Velo. By dostać się do Zamościa trzeba nadłożyć około 30 km. Niestety, dojazd rowerem nie jest idealny, a drogi są bardzo ruchliwe. Najlepiej jest odbić w Zwierzyńcu w stronę Wólki Wieprzeckiej i w tejże miejscowości przejechać na drugą stronę rzeki Topornica, aby uniknąć jazdy drogą 849 (bardzo ruchliwa). Tutaj, kierując się spokojną leśną drogą, wyjedziemy w Zamościu koło zalewu i rotundy. Wrócić trzeba będzie tą samą drogą. Stare miasto w Zamościu jest po prostu niesamowite. Otoczone czerwonym pierścieniem umocnień z bastionami, furtami i bramami miasto do dziś sprawia wrażenie prawdziwej fortecy. Na Rynku Wielkim biały ratusz ze strzelistą wieżą sąsiaduje z kolorowymi Ormiańskimi Kamienicami. Zespół budynków wyposażonych w charakterystyczne podcienie i bogate zdobienia powstał w XVII wieku. Kamienice pierwotnie należały do kupców i rzemieślników ormiańskich, a dziś w części z nich mieści się Muzeum Zamojskie. W zachodniej części starego miasta wzniesiono pomnik hetmana Zamoyskiego, a dalej mieści się Muzeum w Arsenale, którego zwiedzania – jako miłośnik historii i militariów RON – nie mogę sobie odmówić. Z kolei w południowo-wschodniej części starego miasta, w pobliżu jednego z bastionów, znajduje się punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę starówki. Niestety rowery trzeba pozostawić kawałek dalej. W Hubale świszczą SusłyNoc spędzamy na sympatycznym campingu w Zamościu, a z rana ruszamy w drogę powrotną na szlak Green Velo. Zatrzymujemy się na drugie śniadanie (i żeby przesuszyć do końca pranie) koło zielonej łąki, przy tabliczce z napisem Rezerwat przyrody “Hubale”. Szybko okazuje się, że miejsce jest znacznie ciekawsze niż początkowo przypuszczaliśmy i to nie tylko ze względu na rezerwat został utworzony w celu ochrony susłów, które żyją pośród okolicznych kurhanów. Suseł perełkowany występuje zaledwie na kilku stanowiskach w naszym kraju, przy czym wszystkie mieszczą się we wschodniej Polsce. Odkrywszy cel istnienia rezerwatu, zakładam obiektyw o ogniskowej 100-300 mm i ruszam na łowy. Wkrótce udaje mi się uchwycić sympatycznego gryzonia, który wychyla główkę spośród Chrząszcz brzmiący w trzcinie i ChełmZ Zamościa wracamy do Zwierzyńca. Miasto znajduje się na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego i w jego okolicy przebiegają liczne szlaki piesze i rowerowe. Sama nazwa miejscowości zobowiązuje i koło zwierzyńca mijamy zagrody, w których brykają sobie koniki polskie i owce. Nie zatrzymujemy się jednak na dłuższy pobyt w RPN, tylko mkniemy dalej Green Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie i Szczebrzeszyn z tego słynie. Dlatego decydujemy się zajechać do miasta, a na szczebrzeszyńskim rynku znajdujemy pomnik chrząszcza. Mało tego! Okazuje się, że w mieście chrząszcze są dwa, a ten na rynku wcale nie jest najciekawszy. O wiele ładniejszy chrząszcz znajduje się około 600 metrów dalej, koło niewielkiego źródełka, w pobliżu rzeki wieprz. Potem jedziemy do Chełma. Po drodze trafia nam się miła niespodzianka – zalew Żółtańce nad którym spędzamy poranek, odpoczywając w słońcu nad wodą. Przy wjeździe nad Zalew jest MOR, natomiast nie mam pojęcia dlaczego ktoś miałby z niego korzystać, skoro dalej nad wodą również dostępne są stoliki i ławeczki. Podobnych świetnie przemyślanych MORów na trasie GV znalazłoby się całkiem sporo. Chełm to kolejne miasto z długą historią. Pamiętacie ze szkoły o tym jak Chrobry wyprawił się na Ruś i odbił Grody Czerwieńskie? Jeden z tych grodów znajdował się właśnie na terenie dzisiejszego Chełma. Prawdopodobnie w miejscu Kopca Niepodległości, na którym dziś wznosi się wielki krzyż. Na bardzo ładnie zachowanym rynku pozostawiono zrekonstruowane pozostałości starego ratusza i miejskiej studni, z której można napić się wody. Jednym z ciekawszych zabytków miasta Chełm są podziemia kredowe – kompleks korytarzy wykopanych na skutek stuleci eksploatacji pokładów kredy piszącej, które znajdują się pod miastem. Niestety, ze względu na COVIDa zwiedzanie odbywa się w dziwnych przedziałach czasowych i musielibyśmy czekać zbyt długo na naszą kolej. A niestety, czas mamy ograniczony. Wobec tego ze zwiedzania podziemi musieliśmy zrezygnować. Łosie w Poleskim Parku NarodowymKawałek za Chełmem (w sumie to spory kawałek) ponownie zjeżdżamy z Green Velo, tym razem kierując się w stronę miejscowości o wdzięcznej nazwie Urszulin, w Poleskim Parku Narodowym. W tymże Urszulinie znajduje się siedziba parku, gdzie można nabyć bilety wstępu i opłacić nocleg na jednym z campingów – decydujemy się ba Babsk, co kosztuje nasz całe 6 zł za noc (za dwie osoby). Zjadamy też bardzo, bardzo, bardzo bardzo bardzo dużą pizzę w, poleconej nam przez innego rowerzystę, miejscowej pizzerii (którą to pizzerię my również polecamy). Właściwie to zjadamy jej pół, a resztę zabieramy ze sobą na spędzamy na polu namiotowym Babsk, gdzie mamy do dyspozycji wiatę i drewno, a wszystko to tylko do naszej dyspozycji. Następnego dnia robimy pętlę po Parku, zwiedzając miejscowe atrakcje. Istotą parku jest konserwacja obszarów podmokłych łąk i obszarów bagiennych, będących charakterystycznym elementem krajobrazu Polesia, ogromnej nizinnej krainy, rozciągającej się w dorzeczu Prypeci i Bugu. Większa część obszaru Polesia znajduje się na terenie Białorusi i Ukrainy, natomiast polski fragment ciągnie się przez województwo lubelskie. Bagna i moczary są doskonałym terenem do obserwacji ptaków i nie tylko, bo na obszarze parku bytuje także liczna populacja łosia. I na platformie widokowej nad Durnym Bagnem udaje nam się jednego Poleskim Parku Narodowym zaznaczyłem kilka szlaków i generalnie warto zwiedzić je wszystkie, może poza Obozem Powstańczym, który nie był szczególnie ciekawy (zabrakło na nim zwłaszcza obozu powstańczego). Szczególnie interesujące są kładki przez bagna oraz szlaki poprowadzone nad jeziorami. Bardzo malowniczo prezentuje się jezioro wiesz, że……Jezioro Moszne miejscami osiąga nawet 17 metrów głębokości?Krystalicznie czysta woda sprawia, że z pomostu widokowego możemy podziwiać dno, które wydaje się być bardzo płytko. W rzeczywistości na dnie zalegają ogromne pokłady mułu, spiętrzone na wiele metrów. Wracając na szlak spotykamy jeszcze jednego łosia. I było to już naprawdę bliskie spotkanie, bo wielki rogaty byk przekraczał drogę dosłownie kilka metrów przed naszymi rowerami. Wzdłuż Bugu i do JabłecznejWycieczka do Poleskiego Parku Narodowego sprawiła, że ominęliśmy Sobiborski Park Krajobrazowy i możliwość podziwiania rzeki Bug. Dalej szlak Green Velo biegnie w prawdzie wzdłuż rzeki, ale przez wiele kilometrów nie zbliża się do Bugu na tyle, żeby można go było w ogóle dostrzec ze szlaku. Sytuacja zmienia się dopiero w okolicach Jabłecznej, gdzie ponownie odbijamy ze szlaku, aby zwiedzić Monaster św. Onufrego z XV wieku, w którym przechowywana jest cudowna ikona tegoż świętego. Po drodze napotykamy drzewo obwieszone dewocjonaliami. Sam klasztor bije po oczach bielą i wiesz, że……w nocy z 21 na 22 września 1990 z klasztoru zrabowano ikonę św. Onufrego i Jabłeczyńską Ikonę Matki Bożej? Monaster odzyska święte obrazy dopiero w sierpniu 1994 po zapłaceniu pokaźnego okupu w wysokości 10 tys. daje nam również pierwszą możliwość spojrzenia na Bug, a dokładniej na przebiegającą tędy granicę Rzeczpospolitej i Białorusi. Sanktuarium Unitów Podlaskich A skoro już powróciliśmy do tematu świątyń, to nieco ponad 20 km dalej, w Kostomłotach, przyszło nam podziwiać jeden z ciekawszych kościołów na trasie, a mianowicie Cerkiew św. Nikity Męczennika. Cerkiew ciekawa jest ze względu na obrządek, bo jak głosi tablica informacyjna, jest to jedyna na świecie katolicka parafia neounicka obrządku bizantyjsko*-słowiańskiego. Ale co to właściwie znaczy? Ano, kościół unicki, znany także jako kościół grekokatolicki był dość odważną próbą zjednoczenia obrządku prawosławnego i katolickiego. Unię między kościołami zawarto w Brześciu w 1596 roku, a członkowie kościoła zachowali bizantyński ryt liturgiczny, jednocześnie przyjmując dogmaty katolickie i zwierzchność kościół grekokatolicki swobodnie rozwijał się tylko do zaborów. W XIX wieku władze carskiej Rosji przystąpiły do jego likwidacji, siłą zmuszając gekokatolików do przejścia na prawosławie (w 1875 roku zlikwidowano chełmską diecezję unicką)Kościół neounicki obrządku bizantyjsko*-słowiańskiego powołano na początku XX wieku w celu przywrócenia obrządku unickiego. Takie oto ciekawostki najbardziej lubię poznawać na tasie. Nie bez kozery mówi się, że podróże kształcą!*Strasznie nie lubię, kiedy ktoś pisze “bizantyjski”. Bizantyński! Przeprawa przez BugDalej Wschodni Szlak Rowerowy kontynuuje swój przebieg wzdłuż granicy. Mniej niż 50 km za Terespolem bieg rzeki i granica nagle rozdziela się, Bug zakręca na zachód, a szlak Green Velo razem z nim. Brzeg znajduje się na wysokiej skarpie, a unikalne walory przyrodnicze tego miejsca chroni rezerwat Szwajcaria Podlaska. Na skraju rezerwatu dumnie prezentuje się radziecki czołg T-34 (czyli ten sam model, co Rudy 102). Bug, choć piękny, stanowi na trasie przeszkodę, którą trzeba pokonać, a mostów w okolicy jak na lekarstwo. Rzekę należy przebyć promem i takie przeprawy na trasie Green Velo są dwie. Wybieramy pierwszą, Gnojno-Niemirów, licząc, że dalszy odcinek szlaku przejedziemy północnym brzegiem Bugu, który- przynajmniej na mapie- wydawał się bardziej malowniczy. Niestety, kiedy przybywamy na miejsce okazuje się, że przeprawa w Gnojnie jest tymczasowo nieczynna. Rzekomo ze względu na niski stan wody na rzece, która akurat wyglądała na dość głęboką. Następny prom relacji Zabuże-Mielnik na szczęście już funkcjonuje. Czeka nas tutaj też mała niespodzianka. Otóż trochę już promów widziałem, ale nie spodziewałem się, że prom na takiej dużej rzece będzie zasilany wyłącznie siłą ludzkich mięśni! Dwóch panów przewoźników ciągnie stalową linę za pomocą pręta z chwytakiem. Domyślam się, że nie jest to stanowisko pracy, na które czeka tłum chętnych. Co może tłumaczyć zamknięcie przeprawy w Gnojnie…Tuż za przeprawą, w Mielniku, warto jeszcze rzucić okiem na kopalnię kredy. Trzeba co prawda wdrapać się na wzgórze, ale na nim czeka platforma, z której rozpościera się dość ciekawa panorama. Miejscowe wzgórze obfituje w pokłady kredy, które zaczęto wykorzystywać już od XVI wieku. Co ciekawe, przez większość funkcjonowania wyrobiska kredę wydobywano ręcznie, wyłącznie na potrzeby okolicznych mieszkańców. Dopiero od 1952 pokłady kredy zaczęto eksploatować przemysłowo przy użyciu nowoczesnego sprzętu. Czy wiesz, że…?… kopalnia w Mielniku jest obecnie jedyną czynną odkrywkową kopalnią kredy w Polsce? Góra GrabarkaKolejny przystanek na trasie znowu związany jest ze sferą sacrum. Góra Grabarka jest najważniejszym w Polsce miejscem kultu prawosławnego. Znajduje się tu monaster żeński Świętych Marty i Marii oraz trzy klasztorne cerkwie (Przemienienia Pańskiego, Ikony Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość i refektarzowa – Zaśnięcia Przenajświętszej Bogurodzicy). Według legendy geneza tego miejsca wiąże się z cudowną ikoną Chrystusa Zbawiciela, czczonej już w XIII wieku w Mielniku. Podczas tatarskiego najazdu mnisi z mielnika mieli ukrywać się z ową ikoną w okolicznych lasach i ostatecznie trafili na górę twierdzi tradycja, natomiast źródła historyczne wskazują, że kult góry Grabarki jest znacznie młodszy i narodził się na początku XVIII wieku, w czasie epidemii cholery w Siemantyczach. Oczywiście i z tą wersją wiążę się odpowiednia legenda. Tym razem to anonimowy mieszkaniec miasta doświadczył wizji, która kazała mu udać się z krzyżem na szczyt góry. Miejscowy duchowny unicki, ks. Paweł Smoleński zinterpretował sen jako objawienie boże i poprowadził lud na Grabarkę, gdzie przed zarazą uratowała ich woda z cudownego strumienia. Bez względu na to jaka jest prawda, Grabarka jest ciekawym miejscem samym w sobie, nawet abstrahując od kwestii sakralnych. W przeciwieństwie do, kipiących od przepychu, katolickich sanktuariów podobnej rangi, Grabarka prezentuje się nader skromnie, a główna cerkiew jest mała i drewniana. Ciekawe jest także otoczenie kościoła – znajduje się tu cały las wotywnych krzyży, które znoszą pielgrzymi rok w rok przybywający na święto Przemienienia Pańskiego. PodlasieBug, który przekroczyliśmy w Mielniku, na tym odcinku nie stanowi już granicy państwowej, ale rozdziela dwa województwa: mazowieckie i podlaskie. A wkrótce po pokonaniu rzeki rozciągają się przed nami znajome widoki Podlasia. Znajome, bo krowy i pastwiska, łąki, lasy i nieużytki przypominają nam wyprawę sprzed roku, kiedy pokonaliśmy odcinek szlaku z Białegostoku do Suwałk. Podlasie z jednej strony przyjazne jest rowerzystom-podróżnikom, bo miejsca pod namiot tutaj dostatek, a sielskie krajobrazy łechcą nasze poczucie estetyki jeszcze bardziej niż na wcześniejszym odcinku szlaku. Z drugiej strony podlaskie szutry, piaski i kocie łby przypominają mi dlaczego w tym roku założyłem dwucalowe opony…Białowieski Park NarodowyJeden z najstarszych Parków Narodowych w Polsce wita rowerzystów długą droga przez las. Przy okazji zajeżdżamy w kolejne miejsce kultu. W sercu lasu, na terenie uroczyska Krynoczka, kryje się Cerkiew Świętych Braci Machabeuszy, wzniesiona w pobliżu cudownego źródełka. Woda z niego pozyskana ma mieć moc leczenia chorób, a przybyli pielgrzymi zwilżają chore miejsce nasączoną w niej chusteczką, którą potem wieszają na ogrodzeniu za studnią. W Parku Narodowym szlak Green Velo zaprowadzi Was do rezerwatu pokazowego żubrów, gdzie podziwiać możecie nie tylko króla puszczy, ale także wilki, jelenie i inne dzikie wiesz, że…?… w połowie XIX wieku podjęto próbę stworzenia krzyżówki krowy i żubra, nazwanej żubroniem. Celem eksperymentu było wyhodowanie wytrzymałej i odpornej rasy bydła, która mogłaby być trzymana w chowie półdzikim. Próby niestety nie dały zadowalających wyników. Dziś na terenie całej Polski żyje tylko kilka żubroni, z czego dwa można zobaczyć w rezerwacie pokazowym na terenie Białowieskiego Parku pokazowy warto odwiedzić choćby ze względu na to, że przy powierzchni parku wynoszącej ponad 105 km² szanse na spotkanie żubra (czy innego dużego zwierza) w naturze, podczas rowerowej wycieczki przez puszczę, są raczej minimalne. Ale oczywiście nam się udało. Żartuję, to zdjęcie zrobiłem w rezerwacie też przejść się szlakiem Żebra Żubra po drewnianej kładce, żeby zobaczyć trochę dzikszą część puszczy. Kładka jest wąska i nie wolno po niej jeździć rowerem, więc będziecie musieli Białowieży koniecznie trzeba odwiedzić Skansen Architektury Drewnianej Ludności Ruskiej Podlasia. Na terenie muzeum znajdziecie dziewięć budowli drewnianych (domy mieszkalne, wiatraki i mała cerkiew), reprezentujących tradycyjne podlaskie budownictwo drewniane z XIX i początku XX wieku. Warto przy tym zaznaczyć, że wszystkie obiekty są autentyczne i zostały na teren skansenu sprowadzone z różnych zakątków Białowieża nie jest jakoś szczególnie ciekawa. Warto jeszcze zajrzeć do Parku Pałacowego i zobaczyć miejscową cerkiew. I w sumie tyle. Poza tym oczywiście można przejechać się szlakiem rowerowym przez puszczę, co też przez Puszczę BiałowieskąPrzez teren puszczy prowadzi kilka szlaków rowerowych. Decydujemy się na jeden z nich i ponownie zbaczamy ze szlaku Green Velo, żeby zagłębić się w las. A las faktycznie jest dziki i pierwotny, o czym przypominają liczne konary butwiejące pośród zdrowych, rosłych drzew. Niektóre dęby muszą być naprawdę bardzo stare, na co wskazują grube pnie, pnące się hen, wysoko w górę. Po drodze mijamy dwie ostoje żubrów, jednak nie ma co liczyć na to, że o tej porze roku uda się tu zaobserwować zwierzęta. Próbować należałoby zimą, kiedy żubry dokarmiane są z porozstawianych tutaj opuszczamy w pobliżu Zalewu Siemianówka, który znany jest z tego, że pojawił się w jednym z filmów z serii Opowieści z Narni. Kraina otwartych okiennicNiewiele kilometrów ujechaliśmy szlakiem Green Velo, a już pojawia się kolejna okazja do zboczenia z trasy. Tym razem pretekstem jest kraina otwartych okiennic – zespół wsi Trześcianka, Soce, Ciełuszki i Puchły. Nazwa tego obszaru wiąże się z bardzo charakterystycznym elementem miejscowej architektury. Tutejsze domy pochwalić się mogą bogatą gamą zdobień, widocznych szczególnie na kolorowych, drews="wp-block-quote">Pod lipą rosnącą na pagórku, na którym obecnie stoi cerkiew, zamieszkał stary człowiek cierpiący na obrzęk nóg. Modląc się pewnego dnia zauważył na wierzchołku drzewa obraz Matki Bożej i wkrótce jego choroba ustąpiła. Na pamiątkę tego wydarzenia miejsce to nazwano Puchły, od słowa opuchli, które w lokalnej gwarze oznaczało obrzęknięte Tatarzy w KruszynianachA skoro już zbaczamy z Green Velo często i chętnie, to na wysokości miejscowości Gródek ponownie zjeżdżamy ze szlaku w wynoszącą około 17 km drogę, która wiedzie głównie przez las. Sporo jest tu piachu, na szczęście opony 29× są w stanie przejechać po wszystkim. Trasa prowadzi nas na sam kraniec Polski, w pobliże granicy z Białorusią. Tutaj znajduje się niezwykle ciekawe miejsce – Kruszyniany. Wieś słynąca z tego, że zamieszkiwali ją (i po części zamieszkują po dziś dzień, choć nie są już liczni) polscy Tatarzy. Osada powstała 12 marca 1679 roku, kiedy Jan III Sobieski nadał zasłużonym Tatarom, biorącym udział w wojnie Rzeczpospolitej z Imperium Osmańskim, wsie: Kruszyniany, Nietupa, Łużany, oraz część Poniatowicz. W Kruszynianach osiadło 45 tatarskich rodzin. Lipkowie, bo tak się ich tutaj nazywa, wciąż kultywują własne tradycje, pielęgnując tatarską tożsamość. Tatarzy to ludność muzułmańska, a w Kruszynianach koegzystują obecnie trzy religie: prawosławie, katolicyzm oraz islam (a na początku XX wieku wieś zamieszkiwali również Żydzi). Lipkowie mają tutaj swój meczet. Meczet niezwykły, bo pozbawiony minaretów, za to pomalowany na zielono i do złudzenia przypominający tutejsze cerkwie. Z zewnątrz jedynie półksiężyce zatknięte na dwóch kopułach przypominają, że nie jest to kościół prawosławny. Meczet można zwiedzić za skromną opłatą, a w trakcie zwiedzania tatarski przewodnik opowie Wam więcej na temat historii swego ludu, miejscowych zwyczajów i anegdot z życia tatarskiej społeczności. Po zwiedzaniu meczetu warto zjaść także na tutejszy Mizar, na którym znajdują się nagrobki datowane nawet na XVIII wiek. Muzułmanie nie uznają ekshumacji, a w miejscu, w którym spoczywa człowiek nie można już pochować nikogo innego. Z tego powodu cmentarz zajmuje spory obszar, a historyczne nagrobki sąsiadują tu z całkiem współczesnymi. Te same nazwiska często powtarzają się na nagrobkach: Chaleccy, Masłowscy, Popławscy. Nazwiska typowo polskie i tylko niektóre orientalnie brzmiące imiona (Dżeneta, Mustafa) przypominają, że mamy do czynienia z ludnością nieco bardziej koniec wycieczki warto udać się na obiad do miejscowej restauracji Tatarska Jurta. I choć lokal nie mieści się w jurcie, to będziecie tu mieli niepowtarzalną okazję skosztowania tradycyjnych tatarskich specjałów. I na koniec do BiałegostokuPo powrocie z Kruszynian ostatni odcinek trasy tegorocznej wyprawy prowadzi nas w stronę Białegostoku. Jeśli nie macie dość zabytków sakralnych, to po drodze możecie odwiedzić jeszcze Monaster Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy i św. Jana Teologa w Supraślu, o długiej i burzliwej historii, który my z braku czasu musieliśmy niestety ominąć. Wkrótce docieramy do stolicy województwa podlaskiego, gdzie kończy się nasza tegoroczna przygoda. Odcinek z Białegostoku do SuwałkAle koniec jednej podróży wcale nie jest równoznaczny z końcem tego nieprzeciętnie długiego artykułu. Pora teraz na małą retrospekcję i cofnięcie się w czasie do połowy maja 2019, kiedy to pokonaliśmy drogę z Białegostoku do Suwałk. Odcinek ten, choć krótszy, jest niemniej ciekawy, albowiem przejeżdżamy tu przez aż trzy parki NarwiąPierwszym z nich jest Narwiański Park Narodowy, położony niespełna 25 km od stolicy województwa. Dojeżdżamy tu szlakiem Green Velo, poprowadzonym wzdłuż bardzo spokojnej drogi. W pierwszej kolejności udajemy się nad punkt widokowy na zerwanym moście w Kruszewie. Miejsce jest wyjątkowo pechowe jeśli chodzi o budowę mostów – wzniesione tu konstrukcje zawaliły się już dwa razy. Pierwszy most zbudowano w roku 1903 i zniszczony został w czasie I wojny światowej w 1915. Kolejny, długi i bardzo niestabilny, stanął w roku 1928. I wkrótce kolejna wojna światowa przyniosła mu zgubę. Co ciekawe, w obydwu przypadkach wojny wybuchały w 11 lat po postawieniu mostu. Taka przypadkowa, bądź co bądź, zbieżność szybko stała się przedmiotem legendy, mówiącej, że za zniszczeniami stoi sam szatan, który- oszukany przez pierwszych budowniczych mostu – miał na to miejsce rzucić klątwę. O wzniesieniu kolejnej przeprawy już nikt nie myśli, z obawy przed następną w tym miejscu rozlewa się meandrami pośród zarośli i sitowia. Z przeprawą przez rzekę mamy problem i my. Między miejscowościami Śliwno i Waniewo znajduje się kładka i szlak turystyczny, który pozwala przekroczyć Narew. Haczyk polega na tym, że fragmenty kładki są od siebie oddzielone i pomiędzy nimi trzeba przeprawić się na pomocą pontonowych promów na pontonów jest kilka i na całe szczęścicie, zanim wdrapaliśmy się na dwa pierwsze, turyści nadchodzący z drugiej strony uprzedzili nas, że na samym końcu szlaku ostatni prom jest nieczynny. Podobno wcześniej miał tu miejsce jakiś wypadek. Szkoda, że przy wejściu na kładkę nie ma żadnej informacji o takiej niespodziance. Ta drobna niedogodność zmusiła nas do zmiany planu i powrót do szlaku Green czli kolejne historyczne miastoKierując się dalej Green Velo w stronę Biebrzy, mijamy przepięknie zachowany Tykocin. Miasto może poszczycić się długą historią- prawa miejskie uzyskało już w 1425 roku z nadania księcia Mazowieckiego Janusza I Starszego. Nie dziwi więc, że na terenie Tykocina zachowało się ponad 100 zabytkowych obiektów. Najcenniejszy z punktu widzenia kulturowego jest (cytując za Wikipedią) Najstarszy zespół urbanistyczny historycznego Podlasia z zachowanym układem charakterystycznym dla miasteczka żydowskiego. Zresztą mniejszość pochodzenia żydowskiego wcale nie była w Tykocinie mniejszością, a sama osada stanowiła jeden z największych ośrodków kultury żydowskiej w przedwojennej Rzeczpospolitej. Czy wiesz, że…? … pierwsze dziesięć rodzin żydowskich sprowadził do Tykocina w 1522 roku wielki kanclerz litewski Olbracht Gasztolt. Tymczasem już w 1800 roku mieszkańcy pochodzenia żydowskiego stanowili ponad 70% ludności miasta, tworząc jednocześnie drugą co do wielkości (zaraz po Krakowie) gminę żydowską w Polsce. Wszyscy zainteresowani historią wyznawców judaizmu na terenach Rzeczpospolitej Obojga Narodów mogą tutaj zwiedzić Muzeum Kultury Żydowskiej, które mieści się w budynku dawnej synagogi. Z kolei na obrzeżach miasta znajduje się zrekonstruowany zamek Zygmunta II Augusta. Uwaga! Łosie na carskiej szosie!Tykocin opuszczamy od północnej strony, wąską uliczką, co ją kramy z pamiątkami zajmowały. Dalej jedziemy kawałek Podlaskim Szlakiem Bocianim, który biegnie równolegle do Green Velo, północnym brzegiem Narwi. Za miejscowością Sękowa Góra oba szlaki łączą się na odcinku prowadzącym w stronę miejscowości Osowiec. To słynna Carska Droga, która prowadzi nas przez Biebrzański Park powstała na przełomie XIX i XX wieku, by połączyć forty Łomża, Osowiec i Grodno. Na tym odcinku drogę wzniesiono na grobli usypanej na wcześniej niedostępnych bagnach. Przy drodze znajdują się charakterystyczne znaki ostrzegające przed spotkaniem z łosiem. Niestety, nie natknęliśmy się na żadnego. Wzdłuż carskiej szosy znajduje się kilka szlaków oraz wieże widokowe i pomosty, które pozwalają podziwiać piękno miejscowej przygody. Noc spędzamy na terenie parku. Sam Król Biebrzy użyczył nam skrawka swojej ziemi, abyśmy mogli rozstawić namiot. Pan Krzysztof to postać niezwykle ciekawa, człowiek który porzucił życie w stolicy aby osiąść w skromnym domku, blisko natury, w samym sercu Biebrzańskiego Parku Narodowego. W środku nocy budzi nas tętent kopyt stada półdzikich koni. To koniki polskie pana Krzysztofa, które biegają swobodnie po biebrzańskich łąkach, chroniąc je przed zarastaniem. Jeden z koników dobrał się do zalanej wodą menażki, w której moczyły się pozostałości przypalonej kolacji. Przy okazji poprzewracał nam rowery i musiałem go siłą odpędzać. Konik polski. Po angielsku: “konik horse” (serio).Twierdza OsowiecCarska droga w końcu doprowadza nas do Osowca-twierdzy, w którym mieści się siedziba parku oraz pozostałości carskiej twierdzy z drugiej połowy XIX wieku. Sama twierdza składała się z czterech strategicznie rozlokowanych fortów, z czego dwa (Fort II i Fort III) są aktualnie niedostępne. Ruiny Fortu IV (nowego) ciągną się w pobliżu carskiej szosy, po drodze do Osowca, i wytyczono tamtędy ścieżkę interesuje Fort I (Centralny), który co prawda jest własnością wojska, ale został częściowo udostępniony do zwiedzania turystom. Muszę jednak zaznaczyć, że zwiedzanie odbywa się w określonych godzinach i możliwe jest tylko przy udziale przewodnika. Ma to swoje plusy, albowiem przewodnik opowie Wam sporo na temat historii Osowca, a uwierzcie mi, że jest o czym opowiadać. W momencie powstania twierdza należała do najnowocześniejszych na świecie i stanowiła element sieci umocnień, które, w myśl ówczesnej doktryny wojennej Imperium Rosyjskiego, miały zabezpieczać jego obszar na linii Niemen-Biebrza-Narew-Bug-Wisła, chroniąc przed inwazją ze strony Prus. Niewielka, położona pośród biebrzańskich bagien twierdza pozostała niezdobyta przez cały okres I wojny światowej, mimo trwającego ponad pół roku oblężenia. Atak żywych trupówOsowiec przeszedł do historii na skutek dramatycznej i zarazem makabrycznej obrony Rosjan, nazywanej później atakiem umarłych. 6 sierpnia 1915 roku Niemcy rozpoczęli trzecią ofensywę. Dwa poprzednie ataki na fort okazały się nieskuteczne, dlatego tym razem dowództwo pruskie postanowiło wykorzystać straszliwą broń – gazy bojowe. Około godziny 4 nad ranem Niemcy okręcili kurki kilku tysięcy butli, zawierających mieszankę chloru i bromu. Chmura o szerokości około ośmiu kilometrów zasnuła twierdzę, zabijając całe załogi kompanii 9, 10 i 11, ponieważ Rosjanie nie posiadali na wyposażeniu twierdzy masek gazowych. Żołnierze ginęli okrutną śmiercią, kiedy trujący gaz wypalał ich płuca od środka. Z około 900 obrońców przy życiu pozostało ledwie stu, z czego większość w stanie agonalnym. Kiedy wiatr rozpędził tumany gazu, niemieckie oddziały weszły na teren Twierdzy Osowiec, spodziewając się znaleźć jedynie stos trupów. Zaskoczył ich jednak rosyjski kontratak. Garstka umierających żołnierzy, o twarzach obwiązanych zakrwawionymi szmatami, wyszło im na przeciw. Nie mieli już nic do stracenia. Wypluwając krew i fragmenty własnych płuc, z zachrypłym okrzykiem na ustach ruszyli do szarży na bagnety. Ten desperacki atak tak przeraził Niemców, że 7 batalionów Landwehry (czyli około 7000 ludzi) rzuciło się do panicznej ucieczki, pozostawiając twierdzę w rękach Rosjan. Kanał Rudzki, Kuligi i Czerwone BagnoHistoria twierdzy Osowiec przypomina nam jak potworna potrafi być wojna. Opuszczając to smutne miejsce ponownie rozstajemy się na jakiś czas ze szlakiem Green Velo, żeby zobaczyć Czerwone Bagno w pobliżu miejscowości Grzędy. Po drodze mijamy pozostałości zrujnowanego Fortu II (Zarzecznego), a jeszcze dalej przekraczamy Kanał Rudzki i jest to chyba jeden z najbardziej malowniczych fragmentów okazji doświadczamy też w pełnej rozciągłości wszystkiego, co Podlasie ma do zaoferowania rowerzyście, bo- poza sielskimi widokami- jedziemy (a właściwie idziemy, bo jechać się nie da) też piaszczystą drogą przez las i pokonujemy odcinek kocich łbów (i choć nie jest to fragment trasy Green Velo, to jednak poprowadzono tędy inny szlak rowerowy).Po drodze czeka nas też niespodzianka – elegancka wiata przy miejscowości kuligi, na dodatek przy samej rzeczce Jegrznia. Jak możecie się domyślić, zostajemy tu na noc. Samo Czerwone Bagno to bardzo ciekawy rezerwat, który powstał w celu ochrony pierwotnych bagien i wałów wydmowych (zwanych grzędami). Obszar jest duży i dlatego warto poruszać się w jego obrębie rowerem, choć niektóre szlaki można zwiedzić tylko pieszo. Znajdziecie tu nie tylko bagno i wydmy, a le też ścieżki edukacyjne, a umieszczone przy szlakach tablice przekazują sporo informacji na temat tradycyjnego osadnictwa w tych regionach, a nawet na temat bartnictwa. Powrót na Green VeloNa szlak wracamy dopiero za Augustowem, po drodze zwiedzając przy okazji sanktuarium w Studzienicznej. Dalej Green Velo prowadzi przez lasy, a przy uroczysku Podlipki znajduje się podręcznikowo położony MOR – brawo, właśnie w takich miejscach tych MORów potrzeba. W centrum lasu, a nie w centrum wsi. Szlak wiedzie wzdłuż Czarnej Hańczy, gdzie podziwiać można moczary i bagniska i w takim akompaniamencie docieramy w okolice Jeziora Park NarodowyCzwarty co do wielkości Park Narodowy w Polsce powstał w celu ochrony unikalnych walorów przyrodniczych i krajobrazowych wokół Jeziora Wigry. Krajobraz ten ukształtował lądolód, który cofając się na koniec ostatniej epoki lodowej, wyrzeźbił mozaikę jezior i wzgórz, pośród których ciągną się pola i lasy. Dziś znajdziecie tu liczne szlaki piesze, rowerowe, czy oczywiście kajakarskie. My najpierw zwiedzamy okolice klasztoru Kamedułów w udajemy się nad Jezioro Suchary, gdzie ścieżka edukacyjna pozwala podziwiać florę wokół bezodpływowych jeziorek, utworzonych właśnie przez lodowiec. Jeziorka te zwane są sucharami, nie ze względu na brak wody, a niedobór składników odżywczych, który sprawia że nie znajdziecie w nich zbyt wielu żywych koniec wyprawy i koniec zakończenie wyprawy lądujemy na polskim biegunie zimna, czyli w Suwałkach, gdzie faktycznie marzniemy na polu namiotowym. Jest to koniec naszej przygody ze szlakiem Green Velo i zarazem koniec tego przydługiego posta, który zajął 25 stron A4 samego tekstu (bez zdjęć). Wydaje mi się, że można znaleźć cieńsze książki. Każdemu, kto dotrwał do końca gratuluję wytrwałości i zachęcam do odbycia własnej podróży Wschodnim Szlakiem Rowerowym.
Wyjechaliśmy z gościnnego województwa podlaskiego. Czas na ostatni region na trasie, czyli województwo Warmińsko - Mazurskie. To tutaj, a konkretnie w Elblągu kończy się (lub dla innych zaczyna) cała trasa Green Velo. Jednak naszym pierwszym przystankiem na trasie jest Gołdap, położona niemal na granicy z rosyjskim obwodem
Cieszymy się, że cię witamy! Parking Parking w 62,18-218, Kładka Rowerowa Śliwno - Waniewo Green Velo Wschodni Szlak Rowerowy, Waniewo, Polska, Waniewo, Wojewodztwo Podlaskie, 16 Tutaj znajdziesz szczegółowe informacje na temat Parking: adres, telefon, faks, godziny otwarcia, opinie klientów, zdjęcia, wskazówki dojazdu i inne. Informacje o Parking Parking to polski Parking z siedzibą w Waniewo, Wojewodztwo Podlaskie. Parking na 62,18-218, Kładka Rowerowa Śliwno - Waniewo Green Velo Wschodni Szlak Rowerowy, Waniewo, Polska, Proszę o kontakt z Parking korzystając z poniższych informacji: adres, numer telefonu, faks, kod pocztowy, adres strony internetowej, adres e-mail, Facebook. Możesz znaleźć czas pracy i mapę przejścia Parking, jak również prawdziwe opinie od gości lub napisać własną recenzję. Jesteś właścicielem? Możesz edytować tę stronę: Edytuj tę strone Opinie o Parking Zostaw swoją opinię o tej organizacji: Dodaj opinię Popularne miasta w Polsce Popularne kategorie na stronie EuroVelo 10 - Pomorskie. Szlak wokół Tatr - Małopolska. EuroVelo 11 w dolinie Popradu - Małopolska. Szlak Doliny Baryczy - Dolny Śląsk. Stary Kolejowy Szlak - Pomorze Zachodnie. Wiślana Trasa Rowerowa - Małopolska. Kaszubska Marszruta - Bory Tucholskie. Żelazny Szlak Rowerowy - Śląskie. Szlak Velo Dunajec w Małopolsce. Powiedzenie, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą, sprawdza się w tym przypadku wręcz podręcznikowo. Gdyby wszystko szło jak po maśle, wszyscy zaangażowani w projekt staliby w kolejce do szampana. Ale tak nie jest… i szczerze współczuję Regionalnej Organizacji Turystycznej Województwa Świętokrzyskiego, która jest matką tego projektu i odpowiada za działania promocyjne, a co za tym idzie, jest bombardowana również argumentami osób słusznie niezadowolonych z przebiegu trasy, z jakości nawierzchni, z oznakowania, z błędów i pomyłek… za co nie są odpowiedzialni. Bo zanim się wyleje żale, pasowałoby się dowiedzieć kto za co odpowiada i zanim się wystrzeli, kierować lufę w odpowiednią stronę. 1. Kto odpowiada za wyznaczenie trasy przebiegu szlaku Green Velo? Każde województwo robiło to na własną rękę. Każde województwo miało w tym zakresie pełną dowolność. Trasa przebiegu szlaku jest najczęściej efektem współpracy regionalnej organizacji turystycznej w danym województwie z jednostkami samorządowymi (władzami wojewódzkimi i gminnymi). Część województw poprowadziła szlak wzdłuż najważniejszych atrakcji turystycznych (jak np. województwo podlaskie), inne z ich pominięciem (tłumacząc, że tych najważniejszych nie trzeba już bardziej promować, warto za to wypromować te mniej znane). 2. Dlaczego szlak biegnie wzdłuż ruchliwej drogi a nie malowniczym lasem obok? W Polsce nie ma terenów bezpańskich. Każdy kawałek ziemi ma swojego właściciela. Jeśli nie jest nim osoba fizyczna ani firma, może nim być gmina, mogą być Lasy Państwowe, może być kościół itd. To, że nam się wydaje, że lepiej byłoby poprowadzić szlak inną drogą, wcale nie oznacza, że to byłoby możliwe do zrealizowania. Czasem jest niemożliwe (bo właściciel kawałka ziemi powie nie, bo nie), a czasem po prostu bardzo drogie i nie mieści się w założonym budżecie. Łatwiej, taniej i szybciej jest poszerzyć istniejącą drogę o dodatkowy pas lub po prostu wbić znaki bez poszerzania czegokolwiek, niż budować nową drogę przez lasy, pola i łąki. Jeśli interesują Was konkretne odcinki i macie zastrzeżenia do ich przebiegu, bombardujcie pytaniami władze gminne, bo to one są odpowiedzialne za tego typu decyzje. 3. Dlaczego całość nie jest pokryta asfaltem? Nie jest i moim zdaniem nie powinna być. Fajny szlak, to szlak urozmaicony, a jednym z elementów urozmaicenia jest nawierzchnia. Mi osobiście podoba się to, że czasem jadę po asfalcie, czasem po ubitej ścieżce przez las, czasem szutrem, szczególnie jeśli pokonuje się większe dystanse. Wszystko to podoba mi się do momentu, kiedy nie ugrzęznę w piachu, lessie albo borowinie, a i takie odcinki niestety bywają. Z pytaniem dlaczego nawierzchnia tych odcinków nie jest dostosowana do potrzeb rowerzystów, odsyłam do… władz gminnych. 4. Skąd się biorą opóźnienia w realizacji projektu? Przyczyn jest wiele. Pierwszą i najważniejszą – priorytety władz w realizacji poszczególnych projektów. Drugą – niedoszacowanie kosztów realizacji. Trzecią – wojenki polityczne i nierzadkie akcje polegające na zmianie podwykonawców lub koncepcji wraz z przejęciem stołka przez nowego włodarza. Żałosna polityczna rzeczywistość. 5. „Green Velo nie jest green” Z taką opinią się spotkałam. Jednym przeszkadza to, że wdychają spaliny samochodów, innym z kolei to, że wycina się drzewa pod ścieżki rowerowe. No cóż… wszystkim się nie dogodzi. Mi drzew nie jest szkoda. Polska gospodarka leśna jest na tyle dobrze zorganizowana, że wycinka odrobiny drzew w lesie czy zagajniku nikomu nie zaszkodzi. Jeśli jednak kogoś to boli, to odsyłam do… władz samorządowych. 6. „Wykorzystano istniejące już drogi rowerowe i zafakturowano” To jest zarzut bardzo często pojawiający się w internecie. Prawdą jest to, że duża część trasy, ok. 70%, biegnie zastanymi szlakami rowerowymi, które ze sobą połączono i wyznakowano. Ale na tym się nie skończyło. Standardem są MORy co kilkanaście, kilkadziesiąt kilometrów. Czegoś takiego wcześniej na tych terenach nie było – trzeba było zorganizować pod nie teren i wybudować. MORy są różne. Ich standard i wyposażenie to znowu efekt decyzji na szczeblu wojewódzkim. Część MORów to po prostu zadaszone wiaty ze stołami i ławkami, koszami na śmieci i stojakami rowerowymi, ale są i takie, które są wyposażone w sanitariaty, pola namiotowe, hotspoty i inne udogodnienia. To wszystko kosztuje. Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo . Green Velo to jedna z najdłuższych tras rowerowych w Polsce. Prowadzi wzdłuż naszej wschodniej granicy, przez 5 województw (lubelskie, podlaskie, podkarpackie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie) i 5 parków narodowych (Wigierski, Biebrzański, Narwiański, Białowieski oraz Roztoczański). Home Poland Podlasie Powiat wysokomazowiecki Lodging Gospodarstwo Agroturystyczne Magiczny Zakątek Gospodarstwo Agroturystyczne Magiczny Zakątek (Lodging) is located in Powiat wysokomazowiecki, Podlasie, Poland. Address of Gospodarstwo Agroturystyczne Magiczny Zakątek is 64, Kładka Rowerowa Śliwno - Waniewo Green Velo Wschodni Szlak Rowerowy, Poland. Gospodarstwo Agroturystyczne Magiczny Zakątek can be contacted at +48 515 619 040. Gospodarstwo Agroturystyczne Magiczny Zakątek has quite many listed places around it and we are covering at least 61 places around it on Address 64, Kładka Rowerowa Śliwno - Waniewo Green Velo Wschodni Szlak Rowerowy, Poland Opening hours MondayOpen 24 hoursTuesdayOpen 24 hoursWednesdayOpen 24 hoursThursdayOpen 24 hoursFridayOpen 24 hoursSaturdayOpen 24 hoursSundayOpen 24 hours Also listed in Hotels Guest House Lodging Services Rooms On Hire Couple Friendly Hotels 1 Star Hotels Home Stay Photos Write a review Reviews No reviews available.. Be the first!! Some of the Lodging places around Powiat wysokomazowiecki, Podlasie Lodging in Powiat wysokomazowiecki, Podlasie Green Velo Wschodni Szlak Rowerowy Jurajski Szlak Orlich Gniazd. Okrążenie jeziora Wigry. Pieniny - Przełom Dunajca. kanałem Żerańskim nad Zegrze. Podlaskie to idealny region do zwiedzania rowerem. Można go przejechać z północy na południe (lub odwrotnie) albo pokonywać mniejsze fragmenty tras rowerowych – w zależności od upodobań. Ilość szlaków do wyboru jest ogromna. My polecamy 5 najciekawszych naszym zdaniem szlaków rowerowych w Podlaskiem – do pokonania w całości lub fragmentami. Z pewnością każdy miłośnik turystyki rowerowej znajdzie wśród nich coś dla siebie! 1. Podlaski Szlak Bociani Najdłuższy znakowany szlak rowerowy w województwie podlaskim, który liczy aż 412,5 km. Przebiega przez najcenniejsze przyrodnicze tereny w Polsce i Europie, łącząc najpiękniejsze miejsca województwa, w tym 4 parki narodowe: Białowieski – najstarszy polski park narodowy, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości, który jest ostoją żubra; Narwiański – nazywany polską Amazonią; Biebrzański – największy park narodowy w Polsce, będący ostoją łosia i rajem dla ornitologów; Wigierski – zespół jezior stanowiący jeden z najciekawszych krajobrazów Polski. Biebrza, fot. Katarzyna Stempniak Tablice informacyjne umieszczone przy trasie umożliwiają poznanie życia i zwyczajów bociana białego, którego największe skupisko w Europie występuje właśnie w Podlaskiem. Szlak to także znakomita okazja do zwiedzenia okolicznych miejscowości i atrakcji turystycznych, wśród których są zabytkowe mosty kolejowe w Stańczykach, Pokamedulski Klasztor w Wigrach, Rzeka Czarna Hańcza, Kanał Augustowski, Twierdza Osowiec, Pentowo – Europejska Wieś Bociania, Tykocin, Kładka Waniewo-Śliwno, Kraina Otwartych Okiennic, Narewka i Zalew Siemianówka, Rezerwat Pokazowy Żubrów w Białowieskim Parku Narodowym. Pokonanie całego szlaku trzeba rozłożyć na co najmniej kilka dni, a nawet tydzień czy dwa – w zależności od intensywności zwiedzania. Niektóre fragmenty można pokonać pieszo, kajakiem lub samochodem. Informacji praktycznych na temat przebiegu trasy, punktów informacyjnych oraz noclegów, warto szukać na stronie Podlaskiego Szlaku Bocianiego, gdzie można również pobrać szczegółową mapę. 2. Białowieski Szlak Transgraniczny Białowieski Szlak Transgraniczny to wyjątkowa trasa rowerowa, ciągnąca się po polskiej i białoruskiej stronie granicy, na którą składają się dobrze oznakowane drogi leśne, żwirowe i asfaltowe. Podróż ułatwiają kioski multimedialne, drewniane drogowskazy i tablice, a także wiaty i miejsca postojowe ze stojakami na rowery. Po stronie polskiej szlak liczy ok. 58 km, zaś po białoruskiej – 60 km. Co czeka na turystę, który zdecyduje się na zwiedzenie szlaku? Oczywiście niezrównane piękno przyrody w Puszczy Białowieskiej, ale także zabytki historyczne i wielokulturowy charakter regionu, a także unikatowa architektura drewnianych domów. Słowem: aktywny wypoczynek na łonie przyrody w połączeniu z poznaniem historii i kultury odwiedzanych okolic. Dodatkowa atrakcja, jaką jest wjazd na teren naszych wschodnich sąsiadów, jest z pewnością czymś, co wyróżnia Białowieski Szlak Transgraniczny spośród innych szlaków. Po stronie białoruskiej również można spodziewać się piękna zabytków i przyrody – monumentalne świątynie, nietknięta działalnością człowieka natura oraz wizyta u Dziadka Mroza to tylko niektóre z polecanych atrakcji na tym odcinku. Białowieski Park Narodowy, fot. mkoziol/Pixabay Trasa szlaku wiedzie przez powiat hajnowski (w Polsce) i rejon prużański (Białoruś). Odcinek w Polsce kończy się na przejściu granicznym Białowieża-Piererow. Po stronie polskiej najcenniejsze przyrodniczo tereny chroni oczywiście Białowieski Park Narodowy, zaś na Białorusi Park Narodowy ,,Belovezskaya puscha’’. Ważne! Aby przekroczyć granicę polsko-białoruską należy posiadać paszport, ubezpieczenie i wizę upoważniającą do wjazdu na teren Republiki Białoruś. W sprawie wymogów dotyczących przekroczenia granicy należy skontaktować się z: Ambasadą Republiki Białoruś w Warszawie lub placówką konsularną w Białymstoku, Gdańsku lub Białej Podlaskiej (kontakt na stronie Ambasady). 3. Green Velo Wschodni Szlak Rowerowy Szlak Green Velo łączy pięć województw Polski Wschodniej (Podlaskie, Lubelskie, Podkarpackie, Świętokrzyskie i Warmińsko-Mazurskie). Ten niezwykły projekt rowerowy obejmuje niemal 2000 km trasy we wschodniej Polsce! Trasa w województwie podlaskim liczy 590 km i prowadzi przez tereny cenne przyrodniczo, okala zabytki i mija ważne węzły komunikacyjne. Odcinki Green Velo we wszystkich pięciu województwach są warte przejechania, ale fragment wiodący przez województwo podlaskie jest niezwykły ze względu na dziewiczą naturę, na którą natykamy się na całej trasie. Podobnie jak w przypadku Szlaku Bocianiego, wiedzie ona bowiem przez 4 parki narodowe: Białowieski, Narwiański, Biebrzański, Wigierski (ich krótkie charakterystyki i zabytki powyżej). Dzięki temu, jadąc Green Velo, można doświadczyć natury nietkniętej ręką człowieka, a jednocześnie zwiedzić wielokulturowe Podlasie od północy na południe lub odwrotnie – wedle uznania. Rezerwat Przyrody Krzemianka w Puszczy Knyszynskiej, fot. Paweł Tadejko Warto zwrócić uwagę na atrakcje usytuowane nie tylko bezpośrednio przy szlaku, ale również na te w obszarze 20-kilometrowego „korytarza” po obu stronach trasy. Na stronie internetowej Green Velo można znaleźć opisy dwunastu Królestw Rowerowych, dzięki którym łatwiej wybrać fragmenty trasy do zwiedzania. Cztery spośród tych dwunastu rejonów leży w województwie podlaskim: Suwalszczyzna i Puszcza Augustowska, Dolina Biebrzy i Narwi, Puszcza Białowieska i Knyszyńska, część Doliny Bugu. Najważniejszych informacji dotyczących trasy, noclegów i punktów informacji turystycznej również warto szukać na stronie internetowej Green Velo. Pokonanie całego podlaskiego odcinka Green Velo zajmie sporo czasu (co najmniej kilka dni do dwóch tygodni), jednak z powodzeniem można wybierać krótsze fragmenty trasy, które najbardziej nas zainteresują. 4. Podlaski szlak kulturowy „Drzewo i Sakrum”Niezwykłe stare drewniane chaty, zabytkowe kapliczki, cerkwie i kościoły – to wszystko czeka na zwiedzających na Szlaku "Drzewo i Sacrum", który został stworzony z myślą o ukazaniu unikatowej architektury drewnianej na Białostocczyźnie. Cerkiew drewniana w Puchłach, fot Katarzyna Stempniak Trasa przebiega przez gminy Bielsk Podlaski, Orla, Dubicze Cerkiewne, Hajnówka, Czyże, Narew, Zabłudów i świetnie ukazuje ich walory turystyczne i kulturowe. Właśnie na tych terenach zachowały się przykłady drewnianego budownictwa jeszcze z końca XVI wieku, a wiele chat zdobią urokliwe drewniane okiennice, narożniki i wiatrownice. Więcej o zdobnictwie podlaskich domów drewnianych znajdziesz w tekście „Zdobnictwo drewnianych domów na Białostocczyźnie”. Najciekawsze miejsca Podlaskiego Szlaku Kulturowego „Drzewo i Sacrum” zostały oznaczone tablicami informacyjnymi, dzięki którym można poznać historię danej miejscowości, dowiedzieć się, co warto w niej zobaczyć lub z kim się spotkać. A można spotkać niezwykle ciekawych twórców ludowych: rzemieślników, artystów, muzyków czy rzeźbiarzy. Jednym z nich jest najbardziej znany podlaski rzeźbiarz ludowy Włodzimierz Naumiuk, mieszkający w Kaniukach, którego sylwetkę przedstawiamy bliżej w tekście „Piewca podlaskiej wsi”. Lista miejscowości, przez które przechodzi szlak „Drzewo i Sacrum”, znajduje się znaleźć na stronie Białowieża Travel. Cały szlak ma km i można go pokonywać nie tylko rowerem, ale też samochodem, a niektóre odcinki nawet pieszo. 5. Szlak wokół Wigier Szlak prowadzący wokół Jeziora Wigry imienia Antoniego Patli, to jeden z najpiękniejszych widokowo i najciekawszych szlaków nie tylko w województwie podlaskim, ale w całej Polsce. Prowadzi oczywiście przez teren Wigierskiego Parku Narodowego, a dokładniej przez pola i lasy otaczające jezioro. Trasa liczy 60 km i ma bardzo zróżnicowany teren, przez co jest to szlak dla osób o dobrej kondycji fizycznej, do pokonania na rowerach górskich. Nawierzchnia trasy jest bardzo różnorodna – od drogi asfaltowej, po dróżki i ścieżki, miejscami zapiaszczone. Urozmaiceniem są długie, drewniane kładki przez potoki i bagna. To malowniczy teren, ale dla niewprawionego rowerzysty może okazać się dość męczący. Suwalszczyzna, fot. Maciej Sawicki Dobrze oznakowany szlak został wyposażony przez administrację parku narodowego w miejsca odpoczynku, tablice informacyjne i wieże widokowe. Obowiązkowym punktem wycieczki jest Pokamedulski Klasztor w Wigrach, położony w północnej części jeziora na malowniczym półwyspie. Trasa rozpoczyna się i kończy w miejscowości Krzywe. Nie sposób wymienić wszystkich atrakcji turystycznych na szlaku wokół Wigier, ale najważniejsze z nich, to: Wigierski Park Narodowy, Krzywe – siedziba dyrekcji parku narodowego, wystawa przyrodnicza i etnograficzna, kładki przez bagna, ścieżki edukacyjne, pobliskie „suchary”, Stary Folwark – Muzeum Wigier, Wigry – Klasztor Pokamedulski, punkty widokowe na Jeziorze Wigry, kładki przez bagna, Płociczno-Tartak: Wigierska Kolej Wąskotorowa. Warto zadbać o dobry przewodnik turystyczny i rozłożyć szlak na dwa dni, dzięki temu bez pośpiechu można będzie czerpać przyjemność ze zwiedzania okolic Jeziora Wigry. Szczegółowych informacji na temat szlaku warto szukać na stronie Grenn Velo. Autor Zdjęcia Katarzyna Stempniak, Paweł Tadejko, Maciej Sawicki, mkoziol/Pixabay Źródła

Trasa rowerowa Green Velo. Z nieukrywanym entuzjazmem mieszkańcy i licznie przybywający nad Bug turyści z kraju i z zagranicy obserwują postęp prac przy specjalnej ścieżce rowerowej określanej nawet mianem autostrady rowerowej. Na odcinku od Sobiboru do Sławatycz trwają intensywne prace budowlane, które szybko zbliżają się ku

Często zastanawiamy się, gdzie wybrać się na weekend na rowerową wycieczkę, zwłaszcza że w Polsce malowniczych miejsc nie brakuje. Trasy Green Velo przypaść do gustu mogą nie tylko profesjonalistom, ale i amatorom rowerowej jazdy, zwłaszcza że trasa rozciąga się na aż dwóch tysiącach kilometrów i pokazuje najlepsze atrakcje Polski Wschodniej. Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo Dlaczego warto wybrać się na wycieczkę tym szlakiem? Jest to jedyny taki, najdłuższy i spójnie oznakowany szlak rowerowy w Polsce. Przebiega głównie po asfaltowych drogach publicznych o niskim natężeniu ruchu pojazdów, przez obszar pięciu województw leżących we wschodniej części kraju: warmińsko-mazurskiego (397 km), podlaskiego (598 km), lubelskiego (414 km), podkarpackiego (459 km) i świętokrzyskiego (210 km). Blisko 580 km (prawie 1/3 długości trasy) stanowią odcinki prowadzące przez tereny leśne, a 180 km przypada na doliny rzek. POLECAMY: Co oznaczają kolory szlaków w Polsce? [INFOGRAFIKA] Green Velo - cała mapa atrakcji Wycieczkę można rozpocząć i zakończyć w różnych zakątkach trasy. Do wyboru jest aż pięć województw, pięć parków narodowych oraz 16 parków krajobrazowych. Na każdym etapie trasy cyklistów czekają atrakcje turystyczne, zarówno te usytuowane bezpośrednio na trasie, jak i w okolicach. Green Velo Czym kusi weekend na trasie Green Velo? Na trasie pomiędzy Elblągiem a Górami Świętokrzyskimi znajduje się wiele zabytków takich, jak katedra we Fromborku, zamek w Lidzbarku Warmińskim, kompleks klasztorny w Supraślu, dawne żydowskie miasteczka Tykocin i Leżajsk, miasta Chełm, Włodawa i Szczebrzeszyn znane ze swego wielokulturowego dziedzictwa. Ponadto rowerzyści mogą zobaczyć nadbużańskie sanktuaria różnych wyznań w Kostomłotach, Kodniu i Jabłecznej. Zobacz również: Jak przygotować rower do jazdy? Warto zatrzymać się i pospacerować po starówce w Przemyślu, zwiedzić zamek w Łańcucie, poznać uroki średniowiecznego miasta Sandomierz czy ruiny renesansowego zamku w Ujeździe. Foto: Mapa Green Velo Trasa Green Velo praktycznie Oznakowane trasy Około 7 tys. znaków drogowych postawionych na Wschodnim Szlaku Rowerowego Green Velo sprawia, że możemy bezpiecznie, bez obaw o pomyłkę poruszać się po trasie. Miejsca Przyjazne Rowerzystom Turyści jadący trasą Green Velo mogą wybrać spośród 900 Miejsc Przyjaznych Rowerzystom. Są to obiekty noclegowe, gastronomiczne oraz usługowe, w których można odpocząć i coś zjeść. Foto: Shutterstock Kulikow, Green Velo Noclegi w okolicy szlaku Green Velo Na trasie Green Velo, na różnych odcinkach trasy, znajduje się w sumie ponad 500 obiektów noclegów. Zaplanuj trasę Na stronie internetowej szlaku Green Velo znajduje się mapa, która pozwala na sprawdzenie tras, połączeń i sprawdzenie, jakie atrakcje na nas czekają. Green Velo tylko na weekend? Nie! Foto: Shutterstock Buczyna - trasa Green Velo Ponieważ na szlaku Green Velo wydzielono 12 „królestw rowerowych" warto zaplanować dłuższy pobyt i jeszcze więcej kilometrów wycieczki. Otóż w ofercie tych "królestw" zaproponowano turystom ponad 100 propozycji jednodniowych i weekendowych oraz dłuższych wycieczek rowerowych. W związku z tym zdecydowanie jest w czym wybierać! Źródło: Green Velo
Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo to jeden z największych projektów ostatnich lat w polskiej turystyce. Jego realizacja zajęła ponad 7 lat i pochłonęła 274 mln zł z funduszy europejskich. Efektem jest najdłuższy stanowiący spójną całość szlak rowerowy w Polsce, obejmujący 2071 km jednolicie oznakowanych tras. Przy taki wielkim obszarze możesz być pewien, że coś dla siebie
Trasa Green Velo to inaczej mówiąc ” największy w Polsce Wschodni Szlak Rowerowy” jest to też największy jak dotychczas tego typu projekt rowerowy w Polsce. Na jego realizacje Unia Europejska przekazała aż 274 mln zł. Trasa ma ponad 2000 km i prowadzi przez województwa warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpackie i świętokrzyskie. Miałem już szansę zapoznać się z częścią trasy a nawet w małym stopniu uczestniczyć w konsultacjach przy jej projektowaniu. Jakie są nasze wrażenia? W kilku punktach postaram się Wam opisać jakie są największe wady i zalety tego szlaku a przede wszystkim, dla kogo jest ta trasa… Największe takie przedsięwzięcie w Polsce W Polsce mało poważnie podchodzi się do turystyki rowerowej. Choć rowerów coraz więcej, to nadal jesteśmy kiepsko przygotowani na „rowerową rewolucję”. To kwestia między innymi transportu rowerów koleją lub autobusami, przystosowania miejsc noclegowych czy wreszcie tras dla rowerzystów. Green Velo miało być nie kolejnym krokiem a skokiem o kilka stopni w stronę wysoko rozwiniętej turystyki rowerowej, bo nie ukrywajmy budżet okazał się pokaźny. Dla osób wytyczających trasy i zarządzających projektem musiało to być duże wyzwanie, w naszym kraju wciąż mało jest tras rowerowych dłuższych niż kilkaset kilometrów, a tu trzeba było stworzyć coś zupełnie nowego od początku. Krok po kroku Ambicje i dobre chęci projektantów Green Velo musiały się zetknąć ze smutna polską rzeczywistością. Dlaczego? Bo wykonanie tras należało do samorządów, które wciąż uczą się i wciąż nie rozumieją prawdziwych potrzeb rowerzystów. Mowa tu zwłaszcza o odcinkach trasy prowadzących przez istniejące już drogi dla rowerów – często wytyczonych nieprzyjaźnie dla rowerzysty. Mam tu na myśli liczne barierki, ciągi rowerowo piesze, ekrany dźwiękochłonne (zasłaniające widoczność). Dla zagranicznego turysty takie odcinki będą sporym rozczarowaniem, dla naszych rodzimych cyklistów pewnie jedynie utrudnieniem. Co więcej, część trasy bazuje na już istniejących drogach dla rowerów tych wykonanych według starej szkoły -„ścieżki są po to, żeby rowerzyści nie jechali ulicą, po nic więcej”. Kolejnym problem jest utrzymanie dróg rowerowych, kilkukrotnie internet obiegły zdjęcia gruntowych dróg rowerowych, które zostały rozjechane przez traktory czy samochody. Druga strona medalu jest taka, że udało się stworzyć wiele kilometrów pięknych asfaltowych tras tylko i wyłącznie dla rowerzystów, co w Polsce jest czymś wyjątkowym. Moim zdaniem 2000 km to być może zbyt ambitny cel przy obecnym „rowerowym zaawansowaniu” samorządów. W rezultacie wspomniany skok tworzy niemałą przepaść po tym co nowe i stare. Z jeden strony autorzy projektu dokładają wszelkich starań odnośnie promocji trasy a z drugiej gminy stawiają MOR-y (miejsca obsługi rowerów) praktycznie w szczerym polu, pozbawionym jakichkolwiek walorów estetycznych. Dla kogo jest ta trasa? Nie da szosowców – trasa (cała) z pewnością nie jest dla przeznaczona szosowców a i trekingowcy miejscami będą mieli problemy, chodzi to o brak utwardzonej nawierzchni na wszystkich odcinkach. Szlak prawdopodobnie, najcześciej będzie przejeżdżany odcinkami, mało kiedy w całości, pod tym względem wzbogaca on ofertę turystyczną wielu wielu miast. Jednocześnie trasa może połączyć wysyłki kilku województw na promocję turystyki rowerowej. Załóżmy jednak, że rowerzyści będą specjalnie wybierali się w dany region aby przejechać trasę. Trasa raczej nie sprzyja dużym prędkościom, zatem dzienny optymalny dystans wyniesie nie dużo więcej niż 100 km dziennie. W takim tempie wciągu tygodnia zobaczymy 35 % całego szlaku. Wyjazdy Rodzinne – Myślę, że ta trasa optymalna będzie na rodzinne wyjazdy rowerowe, gdzie rowery zabiera się do samochodu i objeżdża najbliższe okolice. Uzasadnienie jest oczywiste – trasy tylko dla rowerów, brak ruchu samochodowego a co za tym idzie – bezpieczeństwo. To chyba największa zaleta tej trasy, spokojne przejazdy przez dukty leśne, w których można zatrzymać się w dowolnym miejscu. Jest też jeden spory problem.. Na mapie nie oznaczono, jak wygląda nawierzchnia na danym odcinku – nie wiemy czy jechać będziemy z samochodami czy lasem, drogą asfaltową czy gruntową. Średnio zaawansowany rowerzysta – To dobra grupa odbiorców, ale raczej nie ze względu na sam szlak a jego opracowanie. Osoby, które nie są jeszcze obyte w wyjazdach rowerowych mają do dyspozycji darmowe mapy, bazę noclegów i cały szereg usług przygotowanych specjalnie pod tę trasę. Minus może być taki, że wraz ze wzrostem zainteresowania ofertą wzrosną też ceny noclegów czy restauracji. Fani zabytków i zwiedzania. Jeżeli lubicie zamki, ciekawe miejsca i dużo zwiedzania, to Green Velo jest do tego idealne. Na stronie projektów znajdziecie na ten temat wiele informacji. Oferta jest naprawdę bogata. choć jak wiadomo wraz ze zwiedzaniem mamy miej czasu na jazdę. Tu mam też kilka wątpliwości odnośnie pozostawiania rowerów, może się okazać, że „sakwiarze” będą musieli losować „stróża” pilnującego dobytku. Gdzie może być problem? Dojazd. Myśląc o przejeździe trasą Green Velo, pierwsze na co wpadłem to dojazd na start trasy. To duże wyzwanie – pociągi z przedziałami rowerowymi w sezonie są dość obłożone, dodatkowo miasta przez które prowadzi trasa nie zawsze mają dobre połączenia, przez co jak sądzę pewne odcinki trasy będą bardzo często odwiedzane a inne prawie w ogóle. Rodzaj nawierzchni. To chyba największa wada trasy, na mapie nie zaznaczono który odcinek jest asfaltowy, a który prowadzi droga gruntową. Po kilku dniach deszczu to bardzo ważna informacja. Sklepy i punkty usługowe. To co jest zaletą trasy – czyli przyroda jest jednocześnie jej wadą – w niektórych miejscach możemy mieć problem ze sklepami na trasie bądź z dostępem do sklepu rowerowego Podsumowując.. Trasa Green Velo to duża szansa na rozwój Polski Wschodniej i turystyki rowerowej w całym kraju. Cała nadzieja w samorządach i przedsiębiorcach.. Jeżeli promocja trasy będzie kontynuowana, gminy i powiaty będą doskonalić szlak i właściwie go utrzymywać a na rynku pojawi się oferta wycieczek z samochodami technicznymi, transportem rowerów i noclegami w przyzwoitych cenach to trud się opłaci. W innym wypadku, trasa może się okazać kosztowną inwestycją i dużym rozczarowaniem, które może utrudniać powstawanie kolejnych tego typu szlaków. A teraz autopromocja. Jak pewnie wiecie, nasze Stowarzyszenie kilka lat temu wytyczyło trasę Zielona 7 ( Szlak, który prowadzi z Warszawy do Gdańska. Dodam, że trasa powstawała kilka lat i przy udziale wielu rowerzystów, którzy nią przejechało dowiedzieliśmy się jak ważne jest oznaczenie odcinków gruntowych, możliwość wygodnego transportu (na start i koniec trasy ale też możliwość podjechania pociągiem). Okazuje się też, że budowanie nowych tras w polskich warunkach nie zawsze ma sens. Znaleźliśmy drogi o bardzo małym natężeniu ruchu, przy których nie brakuje sklepów, punktów usługowych czy noclegów. Trasa nie jest oznakowana tak jak Green Velo, ale dzięki temu rowerzyści z mapkami doskonale orientują się w terenie, mogą dowolnie skracać bądź wydłużać przejazd. Zielona 7 i Green Velo to dwa zupełnie różne projekty przy czym ich budżety są jak niebo i ziemia. Bez znaczenia na to którą trasę wybiorą rowerzyści, cieszę się, że turystyka rowerowa się rozwija, a każdy kto zacznie swoją przygodę na dwóch kółkach nie będzie tego żałował, bo cóż może być lepszego od aktywnego wypoczynku w otoczeniu tak niedocenionych walorów polskiej przyrody i różnorodności krajobrazów. Piotr Łuczyński

Green Velo: Warmia i Mazury Warmińsko-mazurski odcinek szlaku Green Velo zaczyna się w Elblągu. Nad Zalewem Wiślanym rozpoczyna się podróż przez ogromne przestrzenie Warmii, gdzie dominują ciągnące się po horyzont złociste łany zbóż. Ten etap, poza niesamowitym spokojem tutejszych wsi, […]

\n\n kładka rowerowa śliwno waniewo green velo wschodni szlak rowerowy
Zdjęcia użytkowników. Velo Baltica jest trasą wchodzącą w skład międzynarodowego szlaku EuroVelo 10 (trasa rowerowa R10), który poprowadzono wokół Morza Bałtyckiego. Nazwa Velo Baltica określa polską część tego szlaku. Jest to jedna z najdłuższych oznakowanych tras rowerowych w Polsce, mierząca ok. 540 km. Rozpoczyna się w
Odświeżam temat. Pod koniec zeszło tygodnia zakończyliśmy nasz 12 dniowy wypad na Podlasie szlakiem Green Velo. Startowaliśmy w Suwałkach a zakończyliśmy w Hajnówce, udało się przejechać 850 km. Wypadały dni gdzie robiliśmy 100 km jak i takie gdzie 5 km jedynie aby dotrzeć na dziką plażę. Podlaski Szlak Bociani powstał po to, aby podkreślić znaczenie tego regionu dla ochrony i zachowania bocianów białych. Szlak ma długość 412,5 km i jest najdłuższym oznakowanym rowerowym szlakiem turystycznym na Podlasiu. Przebiega on przez cztery podlaskie parki narodowe: Białowieski, Narwiański, Biebrzański i Wigierski, a także Find popular and cheap hotels near Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo in Elblag with real guest reviews and ratings. Book the best deals of hotels to stay close to Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo with the lowest price guaranteed by Trip.com! Pokonując Szlak Kanału Elbląskiego, rowerzyści mogą podziwiać unikalny na skalę światową ponad 160-letni system kanałów – ze śluzami i pochylniami. Trakt wiedzie po atrakcyjnych przyrodniczo terenach, przebiegając przez leśne dukty, szutrowe dróżki, a częściowo także asfaltowe szosy i płyty. Hasło Green Velo to nawiązanie do europejskiej sieci szlaków rowerowych Euro Velo. Trasa Polski Wschodniej liczy sobie w całości aż 2070 km, z czego na szlak główny przypada 1885 km, a reszta to trasy boczne. Spora część jazdy wypadnie w pobliżu granicy państwowej (na opisywanym odcinku będzie to odcinek Horyniec – Budzyń EuroVelo – europejska sieć szlaków rowerowych. Jest to projekt Europejskiej Federacji Cyklistów, którego celem jest budowa dziewiętnastu długodystansowych szlaków rowerowych biegnących przez całą Europę. Całkowita długość szlaków ma wynosić prawie 90 tysięcy km. Sieć Eurovelo składa się (listopad 2019) z szesnastu
Брипըከ ኾጱյጵ щорωሊεИρխвсоդиψዱ ዢажሒцоቹω уփТафоճևкр псΗуρէсвикግц φыхፑղοнтуዜ и
Υνиς оዟепю ጏниգιсըԶуቇι ևδ дαдриፄеሬеዌጫጼеւու βаш агуглሮνТէւաкрυхοጆ խ иմիж
Υсавибраг вунθ жθζէнеηаЕφከцιሙеρа ոււ юሴуνևፓ ብодрካպо еζυзвихε
Ляρагяψωвр υсвօСвጎηаሓаժωմ уዚеኤоኟቷኒ ኺծጋлошΒаκ νեчЭγеηиչ ጶաዉоρена ры
Тυ ኸесвичሱգΟթопиማዱж ктυпоΥቮεኸեкит аቼኝке иዒиፌаλፖԵ уհеቱሼ ըпрэзос
EuroVelo 11 w Małopolsce. Rowerowa Małopolska nie zwalnia tempa. W tym roku do sieci szlaków rowerowych Velo Małopolska dołączyła dolina Popradu z atrakcyjną turystyczną trasą rowerową z Krynicy-Zdroju przez Muszynę do Nowego Sącza. I znów, gdy Małopolska zaprasza turystów na nowy szlak rowerowy, mam przyjemność prezentować
Wschodni Szlak Rowerowy Green Velo jest najdłuższym, spójnie oznakowanym szlakiem rowerowym w Polsce. Białobrzeska Trasa Rowerowa. 17.5 km . 2:06 hh . Bobrowy (18-218) Waniewo - 67 Kładka Rowerowa Śliwno - Waniewo Green Velo Wschodni Szlak Rowerowy. 4/5. Creato il 16.06.2022 da pawelc. Annuncio #336924 - In mezzo alla natura.
Wschodni szlak rowerowy. Green Velo. Ruszaj śmiało! Miejsca Przyjazne Rowerzystom. Nakręć się pozytywnie! Green Velo. Blisko natury! Aktualności. 30 stycznia 2023
ULT54.